Reklama

W poniedziałek premier Mateusz Morawiecki przedstawił plan pomocy dla osób, które spłacają złotowe kredyty hipoteczne. Mówił m.in. o trzymiesięcznych wakacjach kredytowych, wsparcia dla kredytobiorców, którzy mają przejściowe problemy ze spłatą rat oraz o likwidacji WIBOR-u.

"Banki otrzymały sygnał, że trzeba zmodyfikować system wyliczania kosztów kredytów, a jeżeli same tego nie zrobią, to zrobi to rząd" - wskazał ekonomista, odnosząc się do propozycji premiera. Powiedział, że wskaźnik WIBOR (oprocentowanie pożyczek między bankami komercyjnymi), który stanowi (obok marży banku) koszt kredytu nie ma uzasadnienia, ponieważ banki mają nadmiar gotówki, więc nie nie muszą jej pożyczać.

Zauważył też, że banki, mimo wzrostu stóp procentowych NBP, nie podnoszą oprocentowania depozytów. "Z punku widzenia prawnego i finansowego jest ok, ale dla gospodarki jest to niebezpieczne, bo nakręca inflację" - wskazał. Wyjaśnił, że niskie oprocentowanie depozytów i lokat niejako zmusza klientów do wydawania pieniędzy. "Wiele osób decyduje się na zakup dóbr, które wcale nie są im niezbędne, bo wie, że trzymając pieniądze na lokacie, straci" - wytłumaczył. Dodał, że "aby temu zapobiec trzeba zaproponować depozytariuszom więcej niż 1 czy 2 proc."

Z opublikowanych w poniedziałek danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że na koniec lutego 2022 r. zysk banków sięgnął ponad 4,1 mld zł, co oznacza wzrost o ponad 97 proc. w stosunku do lutego 2021 r. Na poprawę wyniku wpłynął m.in. wzrost stóp procentowych.

Na początku kwietnia br. Rada Polityki Pieniężnej po raz kolejny podniosła wszystkie stopy procentowe o 1 pkt proc. Stopa referencyjna, główna stopa NBP, wzrosła z 3,5 proc. do 4,5 proc. Była to siódma z rzędu podwyżka stóp procentowych. Pierwsza z cyklu podwyżek nastąpiła w październiku ubiegłego roku. Od tego czasu Rada Polityki Pieniężnej podnosiła stopy co miesiąc. W marcu skala podwyżki wyniosła 0,75 pkt proc. (PAP)

autor: Ewa Wesołowska