Autopromocja

Nic się nie stało, wyspiarze

Łukasz Wilkowicz, zastępca kierownika działu branże i firmy
Łukasz Wilkowicz, zastępca kierownika działu branże i firmyDGP / Wojtek Gorski
27 lutego 2013

Piątkowa obniżka ratingu dla Wielkiej Brytanii przez agencję Moody’s wywołała falę komentarzy z wszechobecnym podkreślaniem, że Londyn po 35 latach stracił najwyższą ocenę wiarygodności kredytowej (niektórzy, również w Polsce, nie zawahali się stwierdzić wprost, że Wielka Brytania straciła wiarygodność).

Weekend stał pod znakiem wypowiedzi polityków, zdaniem opozycji obniżka ratingu była upokarzająca, zdaniem rządu – to sygnał, że trzeba trzymać się kursu ograniczania deficytu budżetowego. A po weekendzie nadszedł czas na reakcję rynku finansowego.

I co się stało? Ano, niewiele. Faktycznie – funt osłabł do najniższego poziomu wobec dolara od lipca 2010 r. Ale jeśli nawet utrata ratingu AAA miała tu coś do rzeczy, to była tylko, by tak rzec, ukoronowaniem procesu, który trwał już od dłuższego czasu. Niektórzy ekonomiści, jak Paul Krugman (noblista, ostatnio znany głównie z publicystyki w „New York Timesie”), wskazywali, że to właśnie wina rządu, który jest zbyt ostrożny, jeśli chodzi o wydatki budżetowe (przeciwnie niż np. w Ameryce). Bo jak nie ma wydatków – nie ma wzrostu. Nie ma wzrostu – waluta słabnie. Rośnie tylko inflacja (również za sprawą pompowania przez Bank Anglii pieniędzy w gospodarkę – od wybuchu kryzysu bank wtłoczył w nią już jakieś 375 mld funtów (czyli mniej więcej tyle, ile wynoszą aktywa naszego całego sektora bankowego).

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.