statystyki

W kopalniach kończy się flirt z polityką [OPINIA]

autor: Tomasz Prusek27.06.2019, 07:56; Aktualizacja: 27.06.2019, 07:56
Okres flirtu polityki ze związkowcami może się zakończyć boleśnie i znowu branża wyciągnie rękę po pieniądze do państwa.

Okres flirtu polityki ze związkowcami może się zakończyć boleśnie i znowu branża wyciągnie rękę po pieniądze do państwa.źródło: ShutterStock

Spadające ceny węgla po raz kolejny sprawią, że górnictwo stanie się problemem politycznym, bo kilka lat dobrej koniunktury zostało wykorzystane bardziej do zaspokajania płacowych żądań załóg niż do koniecznej restrukturyzacji. Okres flirtu polityki ze związkowcami może się zakończyć boleśnie i znowu branża wyciągnie rękę po pieniądze do państwa.

Związkowcy z kopalń czują, że coś niedobrego się święci. Napisali do premiera Mateusza Morawieckiego list, że są zaniepokojeni sytuacją w branży i brakiem dialogu społecznego. Z jednej strony widzą rosnące zwały węgla w kraju, z drugiej rosnący import, głównie z Rosji, a do tego konflikt na linii JSW – minister energii na tle odwołania prezesa spółki i losów funduszu stabilizacyjnego w JSW. Plany budowy nowych kopalń pozostają na papierze, co wyraźnie kontrastuje z politycznymi zapewnieniami, że „węgla mamy na 200 lat”. Tymczasem w Unii trwa ostry spór o ambitną politykę klimatyczną, na razie Polsce udało się zablokować przyjęcie rozwiązań o neutralności energetycznej do 2050 r., bardzo niekorzystnych dla naszej energetyki opartej na węglu kamiennym, ale nie wiadomo na jak długo. Ceny praw do emisji CO2 pozostają wysokie na poziomie ok. 25 euro za tonę, co bije w ceny prądu i wyniki finansowe całej energetyki.

Rynek „króla i żebraka”

Na giełdzie jest powiedzenie, że rynek surowcowy jest rynkiem „króla i żebraka”. Kiedy jest świetna koniunktura na węgiel, ropę czy miedź, czyli „rynek króla”, to producenci dobrze zarabiają, nawet ci najgorsi i najmniej wydajni. Ale ceny surowców są związane z cyklami koniunkturalnymi i kiedy wahadło wychyla się w drugą stronę, to mamy „rynek żebraka” ze spadającymi na łeb na szyję cenami surowców. To brutalny moment prawdy dla producentów. Kto wykorzystał koniunkturę na inwestycje i obniżenie kosztów i ma finansowe zaskórniaki, ten ma szanse przetrwać na trudnym rynku, wyczekując jak kania dżdżu kolejnego cyklicznego „rynku króla”. Kto wykorzystał wysokie ceny do zapudrowania słabo prowadzonych biznesów, nie odłożył zysków, tylko je przejadł, ten stanie wobec ryzyka bankructwa.


Pozostało jeszcze 70% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • Luk(2019-06-27 13:56) Zgłoś naruszenie 30

    "Kto wykorzystał wysokie ceny do zapudrowania słabo prowadzonych biznesów, nie odłożył zysków, tylko je przejadł, ten stanie wobec ryzyka bankructwa". Ten fragment można odnieść również do finansów państwa.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane