„Mógłby on służyć do wspierania inwestycji i stabilizowania gospodarek dotkniętych nagłymi wstrząsami” – przekonywał Centeno w rozmowie opublikowanej w poniedziałkowym wydaniu monachijskiego dziennika. „Wśród państw UE istnieją jednak obawy, że oznaczałoby to stałe transfery finansowe. Należy jasno powiedzieć: to nie jest cel budżetu – nie może on zastąpić reform gospodarczych” – uspokajał Portugalczyk.

Szef eurogrupy wyraził też nadzieję, że Włochy zmienią projekt swojego budżetu. „Musimy patrzeć na Włochy, jak na każde inne państwo – i tak też traktować. Zasady paktu stabilności i wzrostu obowiązują wszystkich” – dodaje.

Centeno poparł też pomysł systemu gwarantowania depozytów bankowych w strefie euro. Odpowiadając na obawy m.in. Niemców, że mogłoby to prowadzić do ratowania przez nich upadających włoskich banków, stwierdził, że rozwiązanie europejskie byłoby uzupełnieniem systemów krajowych. Warunkiem koniecznym takiego rozwiązania jest dalsze zmniejszanie ryzyka w bilansach bankowych. Chodzi m.in. o dostosowanie prawa upadłościowego.

Pytany przez „Sueddeutsche Zeitung” o domniemaną stronniczość i niereprezentowanie w odpowiedniej skali wszystkich rozbieżności między krajami strefy euro (o co był oskarżany np. przez Holandię), Centeno powiedział, że takie zarzuty są normalne w sytuacji, kiedy przewodniczy się tak licznemu gronu jak eurogrupa. Bagatelizował też różnice między krajami północy i południa w kwestiach polityki gospodarczej. „Nie da się tego przedstawić w czarno-biały sposób. Linie podziału między krajami strefy euro mają inny przebieg w zależności od tematu” – przekonywał.