statystyki

Elity polityczne nie są zainteresowane zmianą modelu gospodarczego

autor: Andrzej Andrysiaki, Marek Tejchman30.08.2015, 16:30
Polska

Rola państwa jako regulatora, nie tylko ustawowego, ale i ustalającego zasady wsparcia przez instytucje finansowe w jego posiadaniu, jest bardzo poważnaźródło: ShutterStock

Tłumaczy Janusz Jankowiak główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. Jego zdaniem 3–4 proc. wzrostu gospodarczego je usypia.

Reklama


Opublikował pan w lipcu w DGP artykuł o książce Janisa Warufakisa. Były minister finansów Grecji przedstawił w niej swój niestandardowy pomysł na praktyczne rozwiązanie kryzysu w Grecji i w strefie euro. W uproszczeniu polega on na uwspólnotowieniu długów państw przez EBC. Pan Warufakisa wypunktował. Rozmawialiśmy potem w redakcji o takich niestandardowych pomysłach, pokłóciliśmy się, czy wśród ekonomistów o nastawieniu bardziej liberalnym nastąpiła jakaś zmiana. Nastąpiła?

Wystarczy spojrzeć na Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bank Światowy czy OECD. Ten kryzys jest naprawdę jednym z najgłębszych w powojennej Europie. By go okiełznać, banki centralne zastosowały niestandardowe instrumenty, jak luzowanie ilościowe, czyli wpompowanie w gospodarkę dodatkowego pieniądza. Te działania doprowadziły do wzrostu wyceny bardziej ryzykownych aktywów, co było zresztą zamierzeniem autorów tych pomysłów. Na rynku narastała nierównowaga. Wiadomo, że ci, którzy mają aktywa, najbardziej korzystają na wzrostach cen. To zjawisko wywołało olbrzymie zainteresowanie nierównościami. Główne instytucje międzynarodowe, jak właśnie MFW czy OECD, które nadają ton dyskusjom ekonomicznym, pod wpływem tego zainteresowania zmieniły stanowisko.

I antyliberalna fala rozlała się po świecie?

To jest właśnie klasyczny wynik kryzysu. Dotknął wiele krajów, wielu pracowników i pracodawców i spowodował wzrost rozpiętości dochodowej. To z kolei, w przypadku niektórych krajów, które miały politykę nadmiernie ekspansywną, musiało doprowadzić do bardzo ostrej reakcji w postaci polityki oszczędnościowej. Z wszystkimi jej skutkami. Jeśli jeszcze MFW, OECD zasadniczo przeorientowały swoje myślenie...

Przeorientowały, czyli...?

One zawsze dyktowały pewien rodzaj polityki gospodarczej, pewien schemat postępowania.

Jechały do Ameryki Południowej albo do Polski i mówiły: róbcie tak i tak?

Zachęcały do przestrzegania zasad konsensusu waszyngtońskiego. Ale po kryzysie zmieniły pogląd na temat polityki oszczędności czy długu. Pojawił się wysyp opracowań, które wskazywały, że nierówności są szkodliwe dla wzrostu gospodarczego. I te organizacje w zasadzie nadały ton dyskusji, w której to redystrybucja dochodów od najbogatszych, którzy skorzystali na kryzysie, do tych najbardziej dotkniętych kryzysem ma być remedium na wzrost gospodarczy.

Te instytucje narzuciły antyliberalny dyskurs czy jedynie podchwyciły temat?

To klasyczny zwrot o charakterze politycznym, wyczucie dominujących nastrojów i wpisanie się w nie. Gdyby nie powaga tych instytucji, może nie miałoby to znaczenia. Ale ich wpływ na przykład na wypadki w Grecji jest olbrzymi. Z kolei wsparcie takich instytucji dla tego rodzaju myślenia spowodowało reakcję zwrotną: skoro nawet MFW tak uważa, coś w tym musi być. Widać to wszędzie. Na świecie i w Polsce.


Pozostało jeszcze 87% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama