PKB USA za trzeci kwartał powinno być finalnie zrewidowane w górę do 4,3 proc. i pierwsze raz od 2003 r. będziemy mieć do czynienia z dwoma kwartałami z rzędu wzrostu powyżej 4 proc. Ostatni kwartał tego roku także powinien być silny, biorąc pod uwagę, jak tania ropa naftowa może wpłynąć na ożywienie konsumpcji prywatnej. Dowody na to powinniśmy dziś zobaczyć w listopadowych danych o wydatkach Amerykanów za listopad (0,5 proc. m/m). Dochody także powinny być silne (0,4 proc.) jako pokłosie solidnej poprawy na rynku pracy. O optymizmie w sektorze przedsiębiorstw mają świadczyć wzrosty zamówień na dobra trwałego użytku.

Dane łącznie wskazują na słuszność decyzji Fed o starcie normalizacji polityki pieniężnej i w 2015 r. powinniśmy oglądać kontynuację aprecjacji USD. Kontrast w prowadzonej polityce monetarnej powinien pchać EUR/USD niżej, a USD/JPY wyżej. W tym pierwszym przypadku dochodzi jeszcze premia za ryzyko polityczne, którą ostatnio podsyca Grecja. Dziś w parlamencie odbędzie się drugie podejście do wybrania prezydenta. Kandydat koalicji rządzącej Stavros Dimas potrzebuje 200 głosów w 300 osobowej izbie. W pierwszej turze dostał jedynie 160 głosów i małe szanse, aby dziś starczyło głosów. W trzecim podejściu 29 grudnia wystarczy tylko 180 głosów i wówczas jest szansa na sukce, gdyż premier kraju już negocjuje poparcie u niezależnych parlamentarzystów w zmian za udział w rządzie po przyspieszonych wyborach pod koniec 2015 r. Wygrana może być o włos, więc napięcie wokół euro będzie się utrzymywać.

Z innych danych otrzymamy finalny odczyt PKB Wielkiej Brytanii za trzeci kwartał, który powinien pozostać bez zmian na poziomie 0,7 proc. k/k. W zasadzie tylko niska inflacja powstrzymuje Bank Anglii przed podwyżkami stóp procentowych i opóźnienie w zaostrzaniu polityki monetarnej będzie osłabiać GBP względem USD, ale fundamenty funta są wciąż dużo lepsze niż euro. PKB za październik z Kanady powinno wskazać na spowolnienie wzrostu do 0,1 proc. m/m z 0,4 proc. Z powodu miesięcznej częstotliwości danych wpływ na CAD pozostaje ograniczony, a dolar pozostanie pod wpływem rozwoju sytuacji a rynku ropy naftowej. Tam znów fundamentalnie nie ma postaw do poprawy. Ostatnią informacją było stwierdzenie ministra ds. ropy naftowej Arabii Saudyjskiej, że cena ropy powyżej 20 USD za baryłkę jest nieistotna dla polityki OPEC. Wydaje się mało prawdopodobne, aby w najbliższym czasie któryś z producentów skapitulował i ograniczył produkcję. Jednak nie wykluczamy scenariusza, w którym po nowym roku ceny ropy odbiją nawet 10 proc. bez wyraźnego powodu, a jedynie na fali przekonania o przereagowaniu negatywnego nastawienia. Ale to może być maksimum siły popytu i kolejne tygodnie, jeśli nie miesiące, mogą upłynąć pod znakiem konsolidacji Brent blisko 700 USD za baryłkę.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.