Środowy poranek przynosi niewielkie osłabienie złotego do głównych walut. O godzinie 08:20 kurs EUR/PLN testował poziom 4,1514 zł, USD/PLN 3,0973 zł, a CHF/PLN 3,4138 zł. Wczoraj na koniec dnia było to odpowiednio 4,1488 zł, 3,0938 zł i 3,4112 zł.

Na wartości względem dolara nieznacznie traci też euro, kontynuując przecenę z wtorku. Kurs EUR/USD spadł do 1,3404 z 1,3408 dolara wczoraj na zamknięciu, balansując na poziomach nieoglądanych od drugiej połowy listopada ub.r.

Te poranne ograniczone wahania to prawdopodobnie wstęp do znacznie silniejszych ruchów. To przysłowiowa cisza przed burzą. Dzisiejszy dzień na rynku walutowym zapowiada się bowiem naprawdę gorąco. Ilością ważnych wydarzeń, które potencjalnie mogą zmienić układ sił na rynku, spokojnie można by obdzielić cały tydzień.

Inwestorzy przede wszystkim dowiedzą się jakie nowe decyzje ws. polityki monetarnej podjął amerykański Federalny Komitet Otwartego Rynku (FOMC). Jest niemal pewne, że zdecyduje on o dalszym ograniczeniu programu skupu aktywów (QE3) przez Fed o 10 mld USD. Pytanie tylko, czy jednocześnie padną jakieś sugestie ws. kształtowania się polityki monetarnej już po wygaszeniu QE3? Odpowiedź na nie rynki poznamy o godzinie 20:00, dlatego europejskie godziny handlu będą upływać pod znakiem spekulacji odnośnie wyników posiedzenia FOMC.

Równie ważnym wydarzeniem będzie, zaplanowana na godzinę 14:30, publikacja wstępnych szacunków amerykańskiego Produktu Krajowego Brutto (PKB) za II kwartał br. Rynkowy konsensus zakłada wzrost o 3% (w ujęciu annualizowanym), po tym jak w pierwszych trzech miesiącach roku, w następstwie trudnych warunków pogodowych, PKB skurczył się o 2,9%. W naszej opinii te wstępne szacunki mogą okazać się nieco bardziej optymistyczne i zauważalnie przekroczyć 3%. To zaś powinno prowadzić do dalszego umocnienia dolara. Również w relacji do złotego.

Jak co miesiąc uwaga rynków będzie się też koncentrowała na publikacji raportu ADP nt. zmiany zatrudnienia w amerykańskim sektorze prywatnym. W lipcu prognozowany jest przyrost miejsc pracy o 230 tys., po tym jak w czerwcu było to 281 tys. Sądzimy, że te dane również mogą pozytywnie zaskoczyć, wzmacniając dolara i dodatkowo rozbudzając emocje przed piątkową prezentacją oficjalnych danych z rynku pracy w USA (bezrobocie, zatrudnienie w sektorze pozarolniczym, płaca godzinowa).

Wydarzeniem dnia w Europie będzie natomiast publikacja szacunkowych danych nt. inflacji CPI w Niemczech w miesiącu lipcu oraz pierwszego przybliżenia danych o hiszpańskim PKB za okres II kwartału br.

Nie można też zapominać o osiągniętym wczoraj przez Unię Europejską porozumieniu ws. nowych, ostrzejszych, sankcji wobec Rosji. Jak również o nałożonych dodatkowych sankcjach sektorowych przez USA. To również może ciążyć wspólnej walucie. Aczkolwiek uważamy, co zresztą nie jest opinią odosobnioną, że wpływ sankcji nie będzie miał widocznego krótkoterminowego przełożenia na rynki, ale za to będzie on widoczny w średnim i długim terminie.

Innym wydarzeniem dzisiejszego dnia, o którym należy wspomnieć, jest potencjalne bankructwo Argentyny. Aczkolwiek, w odróżnieniu od tych wskazanych wyżej, raczej nie będzie ono miało istotnego przełożenia na rynki. Te bowiem taki scenariusz już dawno zawarły w cenach.

Na krajowym podwórku wydarzeniem będzie publikacja przez Główny Urząd Statystyczny danych nt. handlu zagranicznego. Przy czym, w natłoku impulsów płynących z zagranicy, dane te prawdopodobnie zostaną przeoczone i nie sprowokują trwałej reakcji złotego.

Analizując potencjalny wpływ wszystkich tych wydarzeń na notowania EUR/USD, a także biorąc pod uwagę aktualną sytuację na wykresie tej pary, należy założyć dziś dalszą przecenę euro do dolara. Dla złotego oznacza to nie tylko osłabienie dla dolara (analiza techniczna sugeruje wzrost USD/PLN nawet w okolice 3,15 zł), ale też lekkie osłabienie do innych walut.

Marcin Kiepas