Amerykańskie indeksy zakończyły wczorajszą sesję wzrostami, pomimo zaskakująco mocnej rewizji w dół danych o PKB za I kwartał 2014 roku. Inwestorzy zignorowali spadek PKB o 1% (dane annualizowane), po tym jak w ostatnim kwartale wzrósł on o 2,6%, bo mają świadomość, że to efekt jednorazowego wpływu czynników pogodowych, a kolejne kwartały przyniosą zdecydowane ożywienie gospodarcze. Dlatego nie dziwi, że w czwartek indeks S&P500 wyznaczył nowy historyczny rekord. Nie ostatni w tym roku.
W nocy ciekawe informacje napłynęły z Japonii. Jak wynika z opublikowanych danych inflacja bazowa CPI wzrosła w tym kraju do 3,2% w relacji rocznej z 1,3% miesiąc wcześniej i była najwyższa od 23 lat. To też żadne zaskoczenie. Skok inflacji podyktowany jest kwietniową podwyżką podatku od sprzedaży do 8% z dotychczasowych 5%.

Nie były to jedyne raporty makroekonomiczne, jakie dziś zostały opublikowane z Kraju Kwitnącej Wiśni. Inwestorzy dowiedzieli się o kwietniowy spadku produkcji przemysłowej o 2,5% M/M, spadku rocznej dynamiki wydatków gospodarstw domowych do -4,6% z 7,2% oraz stabilizacji wskaźnika bezrobocia na poziomie 3,6%.

To zestawienie warto jeszcze uzupełnić o najlepsze od 9 lat nastroje brytyjskich konsumentów. Nastroje, które potwierdzają trwające ożywienie w tamtejszej gospodarce i które każą zadać sobie kolejny raz pytanie o pierwsze podwyżki stóp procentowych przez Bank Anglii.

Obecnie oczekuje się rozpoczęcia cyklu zaostrzania polityki monetarnej w II kwartale 2015 roku.

O ile jeszcze kurs USD/JPY zareagował lekkim spadkiem na serię raportów makroekonomicznych z Japonii, to już na innych głównych parach nie obserwujemy większych zmian. I to tez nie jest niespodzianką. W dalszym ciągu tematem numer jeden na rynkach jest czerwcowe posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego i spekulacje związane z tym na jakie kroki bank wówczas się zdecyduje. Nikt bowiem nie ma wątpliwości, że ECB złagodzi politykę monetarną.

Dziś temat ECB odżyje na nowo za sprawą danych o inflacji konsumenckiej we Włoszech i Hiszpanii. W obu przypadkach będą to wstępne szacunki majowej inflacji. Rynek oczekuje, że inflacja CPI we Włoszech obniży się w tym miesiącu do 0,5% z 0,6% R/R, natomiast inflacja HICP dla Hiszpanii spadnie do 0,2% z 0,3% R/R w kwietniu. Mocniejszy od prognoz spadek inflacji dodatkowo rozbudziłby nadzieję na bardziej odważny krok ze strony ECB. Wyższa może zmniejszyć te oczekiwania. Inwestorzy mogą się wówczas obawiać, że bank wykona tylko pozorowany ruch.

Oprócz wspomnianych raportów dziś zostaną też opublikowane dane o dochodach (prognoza: 0,3% M/M) i wydatkach Amerykanów (prognoza: 0,2% M/M) w miesiącu kwietniu, majowe amerykańskie indeksy Chicago PMI (prognoza: 61 pkt.) i Uniwersytetu Michigan (prognoza: 82,5 pkt.), a w Polsce szczegółowe dane nt. dynamiki Produktu Krajowego Brutto za I kwartał br. (prognoza: 3,3% R/R). O ile dane z USA mogą jeszcze wywołać jakieś emocje na rynku walutowym, to znane już inwestorom dane o polskim PKB raczej nie staną się dodatkowym bodźcem dla umocnienia złotego.

Sytuacja techniczna na wykresie EUR/USD od długiego czasu pozostaje bez zmian. Kurs po nagłym zwrocie w tym miesiącu z poziomu 1,40, a następnie przełamaniu linii hossy i utworzeniu prospadkowej formacji podwójnego szczytu, zmierza w kierunku strefy wsparcia 1,3477-1,3500. W naszej ocenie zostanie ona jeszcze osiągnięta przed przyszłotygodniowym posiedzeniem ECB.

Piątkowy poranek przynosi delikatne osłabienie złotego, po tym jak wczoraj zyskał on na fali poprawiającego się sentymentu do polskich aktywów i płynących do Polski zagranicznych kapitałów (co związane jest z oczekiwaniem na luzowanie polityki monetarnej przez ECB). Euro było wczoraj najtańsze od stycznia, szwajcarski frank od lutego, a dolar kontynuował zapoczątkowaną przed prawie trzema tygodniami stabilizację. Złoty powinien pozostawać relatywnie mocny przed czerwcowym posiedzeniem ECB.
O godzinie 08:11 kurs EUR/USD testował poziom 1,3601 dolara, EUR/PLN 4,1399 zł, CHF/PLN 3,3904 zł, a USD/PLN 3,0436 zł.

Marcin Kiepas