"Nie ma obecnie w Polsce i chyba długo nie będzie klubu, który swoją organizacją byłby atrakcyjnym produktem giełdowym. Nie wiem też, czy giełda jest najlepszym wehikułem, by stworzyć i potem zwiększyć partycypację kibiców" - powiedział w rozmowie z ISBnews Mioduski. Właściciel Legii dodał, że kolejnymi niedogodnościami są prawa i obowiązki spółki giełdowej czy obowiązki informacyjne takiego podmiotu. Niemniej w przyszłości debiut klubu na giełdzie nie jest wykluczony.

"Za kilka lat możemy o tym pomyśleć, ale oczywiście w biznesie, podobnie jak i sporcie, nie można wszystkiego precyzyjnie zaplanować. Myślimy natomiast o innych formach finansowania klubu" - podkreślił Mioduski. Według niego, pieniądze są bowiem oczywistą barierą dla rozwoju każdej organizacji sportowej, bowiem ilość środków od partnerów, sponsorów czy kibiców są ograniczone. Dlatego niedługo pozyskanie dodatkowych pieniędzy może okazać się konieczne. "Form pozyskania pieniędzy - poza giełdą - jest mnóstwo, możliwe jest więc finansowanie dłużne, pozyskanie partnera biznesowego czy partycypacji kibicowskiej w postaci np. obligacji dla nich. Na dziś jednak mamy przed sobą możliwość sporego wzrostu organicznego, możemy generować pieniądze związane z sukcesem sportowym" - zapewnił.

Udziałowiec Legii podkreślił, że klub jest obecnie dochodowy, a rok 2013 zakończył z dodatnim bilansem. Podobnie ma być w latach kolejnych. "Naszym celem na najbliższy rok i lata kolejne jest prowadzenie klubu zbilansowanego. Wiele oczywiście zależy tutaj od sukcesu sportowego czyli udziału w fazie grupowej jednego z europejskich pucharów. W przypadku braku wpływu z tego tytułu nasze budżety w kolejnych latach mogą być odpowiednio niższe" - podsumował Mioduski. W styczniu 2014 r. Dariusz Mioduski wraz z prezesem Legii Bogusławem Leśnodorskim kupili od koncernu ITI 100% akcji klubu. Obecnie Mioduski posiada 80% akcji, a jego wspólnik 20%. Wartości transakcji nie podano.