Indeks Nasdaq spadł o -3,13%, powodując także pogorszenie nastrojów na całym rynku. W efekcie S&P500 zniżkował o -2,09%, a DJIA o -1,62%. Spółki z sektora biotechnologicznego, internetowego i inne firmy technologiczne radziły sobie przez ostatnie lata bardzo dobrze i były największymi beneficjentami trwającej hossy napędzanej ultra luźną polityką monetarną. W obecnej rzeczywistości i przy wygaszaniu programu QE niektóre wyceny mogą być uznawane ze zbyt wysokie i inwestorzy przez przecenę mogą je dostosowywać do nowych realiów. Akcje Facebooka taniały o 5,21%, Google spadło o 3,59%, a Apple o 1,29%. Wyprzedaż ze Stanów Zjednoczonych przeniosła się następnie do Azji gdzie indeks Nikkei zniżkował o -2,38%, co spowodowało cofnięcie do 13960 pkt. Japoński indeks w znaczący sposób ciągnęła w dół spółka Fast Retailing, która została przeceniona o 8% po tym, jak zostały obcięte jej roczne prognozy finansowe ze względu na mniejszy popyt.

Rynkowi akcji nie pomaga także rajd na amerykańskich obligacjach, których rentowności w bardzo dynamiczny sposób spadają i w ten sposób inwestorzy mogą przenosić swoje środki z rynku akcji w stronę rynku obligacji. Rentowności 10-latek spadły od 4 kwietnia z 2,80 do 2,64%. Z kolei oprocentowanie 2-latek cofnęło się z 4,6 do 3,5%.

Niewykluczone zatem, że obecna sytuacja może prowadzić do jeszcze większej przeceny na rynku akcji, a notowania kontraktu na S&P500 mogą w efekcie cofnąć się nawet do 1800 pkt. To również mogłoby mieć wpływ na polską giełdą. Kontrakt na indeks WIG20 otwiera się dziś luką bessy i znajduje się na poziomie 2425 pkt. Stąd też dopóki rejon 2445-2455 pkt. będzie broniony, to należy oczekiwać większej fali wyprzedaży na naszym parkiecie.
Dziś w kalendarzu zaplanowany jest odczyt inflacji producenckiej z USA oraz indeks Uniwersytetu Michigan.

Daniel Kostecki