Spadkowy początek tygodnia na rynku ropy

Pod presją podaży znajdowały się wczoraj m.in. notowania ropy naftowej. Cena amerykańskiego surowca typu WTI spadła o ponad 1,6%, kończąc sesję poniżej 101 USD za baryłkę. Cenie ropy naftowej ciążyły niepokojące dane makro z Chin, a więc ten sam czynnik, który pchał w dół cenę miedzi. W weekend pojawiły się zaskakująco słabe dane dotyczące chińskiego eksportu w lutym.

Chiny to drugi, po Stanach Zjednoczonych, największy konsument ropy naftowej na świecie – kraj ten odpowiada za 11% globalnego popytu na ropę naftową (udział USA to 21%). Dlatego właśnie jakiekolwiek problemy gospodarki Chin budzą natychmiastowe obawy o zmniejszenie popytu na ropę naftową.

Tymczasem dane dotyczące eksportu były w lutym najgorsze od czasu globalnego kryzysu finansowego z 2009 r. Nie zachwyciły także liczby dotyczące importu ropy naftowej do Chin – w lutym import ten wyniósł 23,05 mln ton ropy naftowej, a więc o 18% mniej niż w styczniu. Tu jednak warto wziąć pod uwagę efekt bazy, ponieważ styczniowy import był rekordowo duży.

Chaos w Libii

Dzisiaj rano notowania ropy naftowej WTI delikatnie odreagowują wczorajszy spadek. Czynnikiem wspierającym stronę popytową są informacje z Libii. Tamtejszy rząd poinformował, że przejął on tankowiec, który załadował ropę z opanowanego przez rebeliantów portu Es Sider na wschodzie kraju, tym samym uniemożliwiając nielegalny eksport ropy z Libii. Według premiera Libii, tankowiec pod banderą Korei Północnej znajduje się w drodze do kontrolowanego przez rząd portu w zachodniej części kraju.

Niemniej jednak, słowom libijskiego rządu zaprzeczają sami rebelianci – ich przywódca zapewnił w libijskiej telewizji, że nie stracili oni kontroli nad tankowcem. To już nie pierwszy raz, kiedy z Libii napływają sprzeczne informacje – zarówno wiarygodność libijskiego rządu, jak i rebeliantów, wielokrotnie bywała poddawana w wątpliwość. Ta sytuacja po raz kolejny potwierdza, że w kraju tym panuje polityczny i komunikacyjny chaos.

Nieporozumienia w Libii są czynnikiem wspierającym kupujących na rynku ropy naftowej, ponieważ oddalają one perspektywę wznowienia eksportu tego surowca z Libii. Tak czy inaczej, wpływ tych informacji na cenę ropy jest ograniczony, ponieważ inwestorzy zdążyli się przyzwyczaić do chaosu w tym kraju, a lukę w podaży ropy zapełniły kraje Bliskiego Wschodu – Arabia Saudyjska oraz Irak.

Dorota Sierakowska