Za scenariuszem zakończenia korekty zarówno na wiodących giełdach, jak i na naszym parkiecie, przemawia jej dynamika oraz dotarcie indeksów do najbliższych poziomów wsparcia, przeciw niemu krótki czas jej trwania i niewielka skala. Dwa ostatnie czynniki odnoszą się głownie do Wall Street. Dodatkowo, amerykańscy inwestorzy nie reagują na nieco gorsze dane makroekonomiczne (słabszy PMI dla usług i spadek zamówień na dobra trwałe), a zwyżkom sprzyjają wyniki finansowe firm, w większości przypadków lepsze od oczekiwań i w części lepsze niż w czwartym kwartale 2012 r. Chętni na przecenione akcje powinni więc tam szybko się znaleźć i przystąpić do gry. Widać to było już wczoraj, po zwyżce Dow Jones’a i S&P500 po 0,6 proc. Ten ostatni dotarł w poniedziałek w okolice dołka z 13 grudnia ubiegłego roku, ale spadku nie pogłębił, inicjując ruch w górę. Może on być inspiracją dla byków na naszym kontynencie w pierwszych godzinach dzisiejszego handlu.

Na naszym podwórku także można dostrzec argumenty skłaniające do ostrożnego optymizmu. W przypadku WIG20 korekta jest już wystarczająco długa (dziesięć tygodni) i głęboka (11,6 proc.). Wskaźnik dotarł do dołka z 9 stycznia, nie pogłębiając spadku, można więc uznać wstępnie, że jego test wypadł pomyślnie dla byków. Kończy się czas największych obaw, że OFE będą musiały pozbywać się akcji przed dniem przekazania ponad połowy portfela do ZUS, a zaczynają rachuby na to, że teraz fundusze będą walczyć o bardzo dobre wyniki, by przekonać do siebie jak największą liczbę klientów. We wtorek spadki miały już mocno ograniczony zasięg i w większości dużych spółek, niewielką skalę. W kilku przypadkach kupujący weszli do gry bardzo zdecydowanie i to nie tylko w drugiej lidze (Kernel, Eurocash, GTC, Asseco), ale także w czołówce blue chips (Pekao, PKO, Orange). Rosnące od kilku dni obroty świadczą o tym, że w akcje angażuje się coraz większ y kapitał. I wreszcie, wyraźniejsza poprawa była widoczna także w segmencie małych i średnich spółek, choć tu akurat mieliśmy do czynienia ze spadkiem aktywności inwestorów.

Mimo tych optymistycznych krótkoterminowo sygnałów, wydaje się, że na trwałą i bardziej dynamiczną poprawę sytuacja trzeba będzie poczekać jeszcze kilka tygodni. Nieco dłuższy okres wychłodzenia nastrojów bardziej sprzyjałby zwyżkom, niż szybki ich powrót. W najbliższych dniach jednak bykom bardzo przydałoby się zaznaczenie swojej aktywności. Dzisiejsza sesja może nie być ku temu najlepszą sposobnością. Można się spodziewać spokojnego handlu w oczekiwaniu na wieczorny komunikat Fed. Nie można być bowiem pewnym ani decyzji tego gremium w kwestii utrzymania tempa ograniczania skupu obligacji, ani reakcji inwestorów na nią. Pojawiły się ostatnio oczekiwania, sugerujące rezerwa mogłaby w tym miesiącu zmniejszyć skup nie o 10 lecz o 5 mld dolarów, uspakajając nieco znerwicowane rynki. Efektu takiego posunięcia nie można przewidzieć, bowiem z drugiej strony trzymanie się wcześniejszych ustaleń pokazałoby, że zdaniem Fed wszystko idzie w dobrym kierunku i nie ma o co się martwić.

Optymizmu nie brakuje także dziś w Azji. Na godzinę przed końcem sesji Nikkei rósł o 2,7 proc., wskaźnik w Indonezji zyskiwał niemal 2 proc., w Szanghaju zwyżka sięgała 0,5 proc. Widać więc, że rynki wschodzące nie obawiają się dzisiejszej decyzji Fed. Prawdopodobnie zareagowały też na zdecydowane działanie tureckiego banku centralnego, który podniósł główną stopę procentową z 4,5 do 10 proc., dążąc do uspokojenia sytuacji na rynku walutowym. Kontrakty na amerykańskie i europejskie indeksy zwyżkowały rano po 0,1-0,2 proc., sugerując spokojny początek sesji z szansami dla byków. 

Roman Przasnyski