Zgodnie z oczekiwaniami Fed utrzymał program skupu aktywów w obecnej skali i przywiązał przyszłe decyzje w sprawie jego ograniczenia do stopy bezrobocia (oczekuje spadku poniżej 6,5 proc.) i inflacji (perspektywy nie mogą przekroczyć 2,5 proc.). Co więc zaniepokoiło inwestorów? To czego w komunikacie nie ma, czyli obaw FOMC związanych ze zbyt wysoką rentownością obligacji (wpływają one na wysokość oprocentowania kredytów hipotecznych). Fed nie odniósł się w żaden sposób do zamknięcia rządu w październiku i w opinii wielu obserwatorów, komunikat był zbyt mało gołębi.

Tyle wystarczyło, żeby spłoszyć inwestorów – S&P stracił wczoraj 0,5 proc. Mocniej reagowały giełdy azjatyckie – Nikkei stracił 1,2 proc, Kospi 1,3 proc., indeks w Szanghaju spadł o 0,9 proc., a w Hong Kongu o 0,4 proc.

Również europejskie parkiety rozpoczną zapewne dzień od spadków. Jednak sądzę, że publikacja komunikatu Fed jest tylko pretekstem, a nie powodem do realizacji zysków. Za bardzo indeksy nabrzmiały po ostatnim rajdzie, by możliwa była jego gładka kontynuacja (przez ostatnie trzy tygodnie WIG20 zyskał 7,5 proc.). Po sile korekty poznamy kondycję rynku, ale nie zakładałbym, że dojdzie do dramatu. Zejście o 2-3 proc. w ciągu kilku sesji wystarczy by schłodzić rynek przed dorocznym rajdem św. Mikołaja.

Emil Szweda