Drukowane przez Fed pieniądze rozlały się po wszystkich rynkach. Warto się nad tym przez chwilę zastanowić. Amerykański bank centralny podejmuje działania w celu ożywienia amerykańskiej gospodarki, ale z powodu globalizacji rynków finansowych konsekwencje tych działań są odczuwalne na całym świecie. Odczuwamy to też w Polsce, ponieważ napływający kapitał doprowadził do silnego wzrostu cen obligacji rządowych, co zostało okrzyknięte jako wielki sukces ministra Sami Wiecie Którego, tymczasem wynikało to po prostu z tego, że wydrukowane dolary krążyły po świecie, a nasz rynek jest dosyć płynny w porównaniu z innymi rynkami w regionie.

Skoro podczas drukowania pieniędzy przez Fed kapitał napływał do wielu krajów, w tym do Polski, szerokim strumieniem, powstaje pytanie, co się stanie, gdy proces drukowania pieniędzy zostanie wygaszony, a potem wzrosną stopy procentowe. Oczywiście zasadne jest pytanie, czy to w ogóle nastąpi. Ale chyba odpowiedź jest już dzisiaj znana, dalsze utrzymanie takiej ilości druku pieniądza może doprowadzić do baniek spekulacyjnych o potężnej skali i może zdestabilizować rynki finansowe. Zatem druk będzie stopniowo wygaszany, a rynkowe stopy procentowe będą rosły, bo główny inwestor na rynku amerykańskich obligacji skarbowych, Rezerwa Fedralna, będzie się stopniowo wycofywać z tego rynku. A gdy rośnie oprocentowanie amerykańskich obligacji, to rośnie również oprocentowanie obligacji innych rządów, ponieważ kapitał odpływa z innych rynków z powrotem do USA. Skoro najbardziej płynne papiery wartościowe świata, które dawały rentowność 1,8 proc., teraz dają 3 proc., musi to powodować globalne przepływy kapitału. Z historii wiemy, że moment wzrostu rynkowych stóp procentowych w krajach rozwiniętych może być bardzo groźny dla krajów rozwijających się, bo właśnie doświadczają one silnego dopływu kapitału. Czasami może to doprowadzić do silnego kryzysu, jak w przypadku Meksyku w latach 1994–1995. Ale jeszcze nigdy przepływy kapitału nie miały takiej skali i nie były tak wrażliwe na decyzje banków centralnych. Jak to możliwe, że kilka słów komentarza szefa Rezerwy Federalnej o możliwym stopniowym zmniejszeniu skali druku pieniądza prawie zdestabilizowało rynki finansowe w Indiach? Słowa jednego człowieka mogą dramatycznie zmienić losy 1,3 mld ludzi na przykład w taki sposób, że osłabienie rupii spowoduje silny wzrost inflacji i ubóstwa.

Wycofanie się Rezerwy Federalnej z druku pieniądza będzie ważnym testem dla wielu krajów. Gdy pieniądza krążącego po świecie jest dużo, to funkcjonuje się bardzo łatwo, czasami wręcz komfortowo. Można sprzedać obligacje rządu lub firmy niezależnie od ich jakości, bo pieniądze inwestuje się we wszystko, co przynosi wysoki dochód, nie oglądając się na ryzyko. Ale kiedy łatwy pieniądz przestaje napływać, trzeba przekonać inwestujących swoje, a nie wydrukowane pieniądze, że polityka rządu jest wiarygodna, że firma ma solidne perspektywy rozwoju. Dlatego wiarygodna ocena jakości polskiej polityki gospodarczej dokona się w najbliższych kwartałach. Przekonamy się, czy inwestorzy będą dalej finansować wysoki deficyt budżetowy, czy zaczną się wycofywać z Polski. Przypomnijmy, że w minionych pięciu latach skala zaangażowania inwestorów zagranicznych w obligacje polskiego rządu prawie się potroiła, ze 150 do ponad 400 mld zł. Ten napływ środków był wspierany przez zupełnie nowy trend. Jak pokazuje raport RBS Reserve Management Trends z tego roku, wiele banków centralnych, poszukując dodatkowego zysku, zaczęło dywersyfikować swoje rezerwy walutowe i kupuje obligacje krajów, które do tej pory nawet nie były rozważane jako potencjalne miejsca inwestycji. Ta strategia skutkowała napływem środków z banków centralnych również do Polski, z powodu wysokiego oprocentowania polskich obligacji w porównaniu z niemieckimi czy francuskimi. Ale taki łatwy pieniądz powoduje, że można pożyczać bez zahamowań, więc rządy wielu krajów, w tym Polski, straciły reformatorski zapał. I dopiero teraz, gdy opadnie woda płynności zalewającej świat, okaże się, kto pływał nago.

Dolary zalewające światowe rynki zaczynają płynąć węższym strumieniem. Będzie ich mniej. Osłabią się kraje wschodzące