Od maja ze światowych giełd zniknął już 1 bln dol. – podliczyła agencja Bloomberg. Spadki kursów akcji dotyczą w największym stopniu rynków rozwijających się. Na przykład indeks giełdy w Singapurze stracił od początku maja prawie 12 proc., a wskaźnik rynku w Santiago de Chile spadł o ponad 15 proc. W tym samym czasie WIG zyskał 11 proc. – Ten wzrost to odbicie po wcześniejszych spadkach z początku roku – wyjaśnia Krzysztof Polak, dyrektor Biura Maklerskiego Alior Banku.

WIG, który obrazuje sytuację na szerokim rynku, skoczył z niespełna 44 tys. pkt do ponad 48,8 tys. To oznacza, że łączna wartość spółek wchodzących w skład tego wskaźnika, czyli de facto kapitalizacja naszej giełdy, zwiększyła się o niemal 26,4 mld zł. Wyżej niż na początku maja jest też WIG20, chociaż w tym przypadku wzrost jest niewielki, bo tylko o 2 proc.

Warszawska giełda znaczące spadki przeżywała w pierwszych miesiącach tego roku, ale wiosną przyszedł czas na odbicie.

– Mieliśmy do czynienia z dość istotnymi napływami z zagranicy – wyjaśnia Grzegorz Prażmo, analityk akcji TFI Allianz. I dodaje, że w ciągu ostatnich trzech miesięcy napływ zagranicznego kapitału do Polski był w ujęciu procentowym jednym z największych na świecie. – Inwestorzy zauważyli, że sytuacja powstała w wyniku wcześniejszych spadków i stwarza bardzo dobrą okazję inwestycyjną. To w oczywisty sposób wpłynęło na sytuację na warszawskim parkiecie – przekonuje Prażmo.

Osłabienie na zagranicznych rynkach, które wynika głównie z obaw o skutki zmiany polityki amerykańskiego Fed, ma również przełożenie na sytuację polskich inwestorów. Dotyczy to szczególnie tych, którzy wybrali fundusze specjalizujące się w walorach przedsiębiorstw z rynków wschodzących.

Stosunkowo najmniej – bo ok. 7,5 proc. – straciły w ciągu ostatnich trzech miesięcy fundusze inwestujące w Rosji. O ponad 10 proc. potaniały jednostki uczestnictwa tych, które inwestują w Chinach i w Indiach, a blisko 15 proc. – angażujących się w akcje spółek z państw Ameryki Łacińskiej.

Co najmniej taką samą stratę przyniosły inwestycje w papiery wartościowe z państw Europy Środkowej i Wschodniej. W niektórych przypadkach jednostki tego typu funduszy straciły blisko jedną piątą.

W zdecydowanie najgorszej sytuacji są jednak ci inwestorzy, którzy postawili na bardzo popularne jeszcze na początku bieżącego roku akcje spółek tureckich. Średnia stopa zwrotu w przypadku tego rodzaju funduszy w ciągu ostatnich trzech miesięcy to -30 procent, a jednostki funduszu UniAkcje: Turcja straciły w tym okresie już ponad jedną trzecią.