O co chodzi z tym złotem?

Przypomnijmy, iż rosyjska telewizja wyciągnęła temat niemieckiego złota w skarbcach Fed. Niemcy przechowują tam połowę swoich rezerw i pod wpływem rekomendacji sądu najwyższego Bundesbank zdecydował w ubiegłym roku o ich przeniesieniu do Frankfurtu. I tu zaczęły się schody. Fed powiedział Niemcom, iż taka operacja zajęłaby ze względów bezpieczeństwa prawie dekadę. W odpowiedzi Niemcy zażądali audytu i znów odbili się od ściany. Ostatecznie Fed zbył niemiecką delegację pokazaniem części nieoznaczonego złota.

Sprawa jest podejrzana z wielu powodów. Po pierwsze, daje ona pożywkę spekulacjom, iż Fed nie ma tyle złota, ile deklaruje. Gdyby tak było, konsekwencje naruszenia wiarygodności najważniejszej dla rynków instytucji, o która oparty jest cały nowoczesny system finansowy, byłyby katastrofalne. Przywołuje się niedawny przykład banku Goldman Sachs, który sprzedawał inwestorom certyfikaty na złoto, którego nie posiadał, podobny przykład z naszego podwórka pamięta pewnie jeszcze wielu inwestorów. Gdyby podobnie miał się zachować Fed (teoria spiskowa głosi, iż złoto zostało dawno sprzedane bądź rozkradzione), wiara w stabilności systemu finansowego mogłaby zostać ostatecznie utracona.

Dziwi jednak również „timing” wyciągnięcia tego na światło dzienne. Sprawa była już publicznie nagłaśniana kilkukrotnie w tym roku, ale dopiero klip rosyjskiej telewizji zrobił na świecie furorę. Pytanie, czy po sprawie Snowdena i odwołaniu wizyty w Moskwie jest to przypadek? Reakcja rynku też jest co najmniej dziwna. Po pierwsze, trudno uwierzyć, aby dopiero RT obudziła największych inwestorów w tej kwestii. Po drugie, sama reakcja – pozornie mająca sens: osłabienie dolara, spadek notowań S&P500, wzrost cen złota – również budzi wiele wątpliwości. Gdyby rynek faktycznie przestraszył się tej historii, reakcja byłaby wszędzie natychmiastowa. Tymczasem giełda w czwartek traciła przez cały dzień, złoto wystrzeliło w górę o 17.30, a EURUSD obudził się dopiero o 19.00! Sprawa ciągnie się już prawie rok, ale Fed – po takim nagłośnieniu – nie będzie w stanie pozwolić sobie na dalszą ignorancję. Presja na wyjaśnienie wątpliwości, a spotkanie w Jackson Hole, gdzie będą też goście z Europy, jedynie podkręca atmosferę.

Minutes, Jackson Hole

Jak już wspomnieliśmy nawet bez otoczki niemieckiego złota, ten tydzień byłby pod znakiem Fedu. W środę poznamy minutes z ostatniego posiedzenia, zaś w piątek rozpocznie się spotkanie bankierów centralnych w Jackson Hole. Minutes odsłonią dyskusję, która doprowadziła do uwzględnienia w komunikacie zdania o dezinflacji (zapewne na wniosek Bullarda), jak i powiedzą więcej o szansach na ograniczenie QE we wrześniu. Wystąpienie Bernanke w JH da mu szansę na skorygowanie rynkowych oczekiwań, gdyby uznał on je za niezgodne z linią Fed.

Wstępne PMI publikacjami tygodnia

Jeśli chodzi o dane bez wątpienia kluczową rolę odegrają wstępne wskaźniki PMI dla strefy euro oraz Chin. W tym pierwszym przypadku mamy za sobą dwa miesiące pozytywnych zaskoczeń. Trzeci taki miesiąc utwierdziłby inwestorów w oczekiwaniu na ożywienie na Starym Kontynencie. Dane z Chin będą nie mniej istotne wobec spowolnienia, które zagraża koniunkturze w całej światowej gospodarce. Dane poznamy w czwartek.

W USA dane o sprzedaży domów (środa i piątek), wstępny PMI oraz tygodniowe dane z rynku pracy (czwartek). To niewiele, ale inwestorzy i tak będą skoncentrowani na Fed. Przypomnijmy, iż ostatnie tygodniowe publikacje z rynku pracy były bardzo mocne, dodatkowo zwiększając szanse na ograniczenie QE

W Polsce produkcja, rynek pracy

W Polsce po zaskoczeniach ubiegłego tygodnia (głównie ze strony inflacji, która przyspieszyła z 0,2 do 1,1% pod wpływem ogromnego wzrostu opłat za wywóz śmieci), kolejne publikacje: rynek pracy (dziś), produkcja (jutro) oraz protokół RPP (czwartek). Nasze prognozy to wzrost wynagrodzeń o 3,5%, spadek zatrudnienia o 0,8% i wzrost produkcji o 2,1%.

dr Przemysław Kwiecień