Chiński rynek w górę, problemy aktualne

Premier Li Keqiang obiecał, iż wzrost w Chinach nie spadnie poniżej poziomu 7%. W drugim kwartale było to oficjalnie 7,5%, ale na rynku nie brakuje obaw, iż wzrost faktycznie jest niższy. Wypowiedź premiera została odebrana jako zapowiedź stymulacji gospodarki w sytuacji, gdyby wzrost miał rzeczywiście spowolnić. W konsekwencji ceny chińskich akcji wzrosły po kilkudniowej konsolidacji i obecnie indeks Hang Seng CE jest na poziomach niewidzianych od pierwszej połowy czerwca.

Trzeba jednak pamiętać, iż pole manewru dla władz jest ograniczone. Do tej pory wszelka stymulacja odbywała się za pomocą kanału inwestycji. Tymczasem chińska gospodarka balansuje na granicy przegrzania. Nawet przy wolniejszym wzroście udział inwestycji na rynku nieruchomości w PKB cały czas rośnie – obecnie jest to 14,5%. Do tego rosną też ceny nieruchomości – zjawisko, któremu rząd miał przeciwdziałać. W czerwcu roczna dynamika cen w 5 największych aglomeracjach wynosiła 12,5% dla rynku pierwotnego i 9,9% dla wtórnego. Dlatego rząd musi pogodzić dwa przeciwstawne cele. To może oznaczać, iż wypowiedź premiera miała bardziej wymiar PR-owy niż faktycznie zwiastujący interwencję rządu.

Wall Street znów rośnie po słabszych danych, dziś wyniki Apple

Sprzedaż domów na rynku wtórnym w czerwcu była nieco niższa niż w maju – 5,08 wobec 5,14 mln w skali roku. Konsensus rynkowy był na poziomie 5,25 mln, więc odczyt może wyglądać na spore rozczarowanie. Nic podobnego, po publikacji posypały się komentarze, iż to dobre dane, bo być może Fed nie ograniczy QE już we wrześniu. Taka reakcja pokazuje po raz kolejny, jak niezdrowe są fundamenty hossy na Wall Street.

Radość rynku może być jednak przedwczesna. Pomijając odczyt za maj, dane są najlepsze od jesieni 2009 roku. Ceny domów dalej rosną blisko poziomów dwucyfrowych w skali roku (9,6% w czerwcu). Trudno więc mówić tu o słabych danych. Inne figury z USA były w ostatnim czasie na tyle dobre, iż nadal utrzymujemy, iż Fed ograniczy QE już we wrześniu. Dziś o 16.00 czeka nas publikacja indeksu Fed z Richmond.

Natomiast dziś największy wpływ na rynek akcji powinna mieć publikacja raportu kwartalnego przez Apple. Mimo iż spółka z Kalifornii nie posiada już największej kapitalizacji w indeksie S&P 500 (straciła pozycję nr 1 na rzecz Exxon Mobile), jej rezultaty nadal są bardzo istotne, szczególnie po słabych raportach innych spółek technologicznych. Tym razem analitycy nie spodziewają się dobrych wyników ze strony Apple. Zysk na akcję powinien wynieść 7,29 USD przy sprzedaży wynoszącej 35mld USD, w ubiegłym kwartale spółka zarobiła 12,3 USD przy sprzedaży wynoszącej ponad 39mld USD. Wyniki Apple wspierać będzie utrzymująca się wysoka sprzedaż iPhona 5, natomiast produkt ten będzie oddawał pole na rzecz Samsunga Galaxy S4, dlatego koncern z Kalifornii będzie zmuszony do wdrożenia nowych rozwiązań w drugiej połowie tego roku. Mimo oczekiwanego spadku wyników, większość amerykańskich analityków rekomenduje kupno akcji Apple z ceną docelową w okolicach 540 USD.

EURUSD, EURPLN przy kluczowych poziomach

Dobre nastroje wywołane m.in. cofającymi się rentownościami w USA przyczyniają się do odwrotu inwestorów od dolara. To skutkuje wzrostami na parze EURUSD, ale także umocnieniem złotego wobec euro, co jest typowym zachowaniem w takiej sytuacji. Warto zwrócić uwagę, iż obydwie pary walutowe są obecnie przy kluczowych poziomach. Dla pary EURUSD jest to poziom 1,32 – opór do którego rynek dotarł przed dwoma tygodniami po wystąpieniu Bernanke (który obiecał długi okres luźnej polityki w USA), zaś dla pary EURPLN strefa wsparcia wypada na poziomie 4,2-4,21. Testy tych poziomów mogą przesądzić o dalszym zachowaniu rynku. Warto zwrócić uwagę, iż w ostatnich dniach (po wcześniejszych spadkach) rentowności dla dolara ustabilizowały się.

dr Przemysław Kwiecień