Miniony tydzień na rynkach surowcowych był relatywnie spokojny. Na rynkach wielu surowców stronie popytowej udało się uzyskać przewagę - siła kupujących była widoczna przede wszystkim na rynkach surowców energetycznych w USA (ropa WTI, amerykański gaz ziemny).

Miniony tydzień niewiele natomiast zmienił w sytuacji na wykresie miedzi. Notowania tego metalu w USA zanotowały delikatny spadek, jednak utrzymały się w dość szerokiej korekcie wzrostowej trwającej od połowy czerwca. Nie zmienia to jednak faktu, że długoterminowy trend na rynku miedzi pozostaje spadkowy. Najbliższe poziomy wsparcia na wykresie tego surowca to okolice 3,10 USD, 3,06 USD i 3,00 USD za funt.

Tymczasem od początku roku notowania miedzi potaniały już o 14% - i wiele wskazuje na to, że to jeszcze nie koniec przeceny. Największą presję na spadek notowań surowca prawdopodobnie wywoła sytuacja w Chinach - przy czym spadające tempo ożywienia jest tylko jednym obliczem chińskiego problemu z miedzią.

To fakt, że w ostatnich tygodniach dane makro z Chin raczej rozczarowywały. Co więcej, ostatni odczyt PKB za II kwartał na poziomie 7,5% rdr tylko wzmógł spekulacje na temat tego, jak nisko może spaść dynamika chińskiego PKB w drugiej części bieżącego roku oraz w kolejnych latach. To budzi obawy o popyt na miedź ze strony Chin - gdyż państwo to zużywa największą ilość metalu na świecie.
Jednak problem z Chinami nie leży tylko po stronie popytu. Dodatkowym wyzwaniem może być spora podaż metalu, która z dużym prawdopodobieństwem będzie stopniowo napływać na rynek. Część z niej wynika ze zwiększonej produkcji miedzi na świecie - w latach 2013-2017 prognozuje się nadwyżkę produkcji tego metalu nad popytem na niego.

Jednak dodatkowa podaż miedzi może napłynąć na rynek właśnie ze względu na sytuację w Chinach, a dokładniej - ze względu na skutki popularnego w Państwie Środka procederu związanego z traktowaniem miedzi nie tyle jako surowca używanego w przemyśle, lecz stosowanego jako zabezpieczenie finansowych transakcji.

W ostatnich latach stopniowo zdobywał popularność mało przejrzysty proceder arbitrażu wykorzystującego różnice pomiędzy tzw. wewnętrznym i zewnętrznym kursem chińskiego renminbi/juana (CNY to oznaczenie renminbi w Chinach, natomiast CNH odnosi się do renminbi na rynku poza Chinami, głównie w Hongkongu), a także pomiędzy stopami procentowymi na rynkach CNY i CNH. Z procesem tym (zbyt skomplikowanym, by go tu dokładnie opisywać) wiąże się zakup surowców w formie fizycznej, w tym przede wszystkim miedzi. W rezultacie, rosną zapasy tego surowca w magazynach.

0W ostatnim czasie chińskie władze zwróciły większą uwagę na problem arbitrażystów, którzy zaburzają przejrzystość rynków, dlatego podjęte zostały już pierwsze kroki, by ten popularny proceder ukrócić (a dokładniej - uczynić nieopłacalnym). Konsekwencje takiego ruchu prawdopodobnie doprowadzą do "uwolnienia" sporej części miedzi z magazynów, bowiem miedź arbitrażystom przestanie być po prostu potrzebna. To zaś będzie wywierać wpływ na dalszy spadek cen miedzi, zwłaszcza jeśli dynamika rozwoju gospodarczego w Chinach będzie spadać.

Dorota Sierakowska