Piątek w dalszym ciągu pozostawał w cieniu środowej konferencji szefa FED. Co prawda na rynek napłynęła spora dawka informacji makroekonomicznych jednak ich wydźwięk nie był zbyt silny. Zarówno dane o polskim bilansie płatniczym jak również podaż pieniądza M3 nie były w stanie wpłynąć na rynkową wycenę złotego. Mieszane dane napłynęły z amerykańskiej gospodarki. Z jednej strony silniejsza od prognoz inflacja, z drugiej słabnące nastroje konsumentów mierzone Indeksem Uniwersytetu Michigan (83,9 pkt wobec oczekiwanych 85,00 pkt) nie wskazują jednoznacznego kierunku w którym zmierza tamtejsza gospodarka a co za tym idzie podgrzewają spekulacje na temat przyszłości programu pomocowego QE3.

Bieżący tydzień rozpoczął się od napływu danych z Chin. W godzinach nocnych zaprezentowane zostały dane makroekonomiczne Państwa Środka. Okazały się one niemal zgodne z oczekiwaniami rynkowymi. Produkt Krajowy Brutto wzrósł w drugim kwartale o 1,7%, co przekłada się na dynamikę roczną na poziomie 7,5%. Również produkcja przemysłowa (8,9% r/r) oraz sprzedaż detaliczna (13,3% r/r) trafnie zostały oszacowane przez analityków a ich wielkości wskazują że pogłoski o hamującej gospodarce chińskiej mogą być przesadzone.

Dziś czeka nas jeszcze całkiem spora dawka informacji rynkowych. W przypadku rodzimej gospodarki kluczowe mogą okazać się informacje o poziomie inflacji. O godzinie 14.00 zaprezentowana zostanie wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych (inflacja CPI). Oczekiwania rynkowe mówią o braku dynamiki tego wskaźnika w czerwcu co przełożyć powinno się na inflacje oscylującą w okolicach 0,3% r/r.

O godzinie 14.30 napłyną na rynek informacje z gospodarki amerykańskiej. Zaprezentowane zostaną wyniki sprzedaży detalicznej w czerwcu oraz indeks NY Empire State. Wszelkie dane zza Oceanu powinny przykuwać uwagę inwestorów w kontekście dalszych losów programu QE3.

Michał Iskat, Internetowykantor.pl