IEA: popyt na ropę wzrośnie, ale jej podaż wzrośnie jeszcze bardziej

Wśród nielicznych surowców, które zostały w czwartek przecenione, znalazła się ropa naftowa. Cena ropy Brent spadła o niecały procent, a notowania ropy WTI zniżkowały o ponad 1,5%. Sprzedającym na rynku tego surowca pomógł raport Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA – International Energy Agency), w którym przypomniano o tym, że sytuacja fundamentalna na rynku ropy nie uzasadnia silnych wzrostów notowań tego surowca.

IEA zaprezentowała swoje prognozy dotyczące najbliższych lat na rynku ropy naftowej. Według tej organizacji, amerykańska „rewolucja łupkowa” wciąż systematycznie zmienia układ sił na naftowej mapie świata – dzięki sporemu wydobyciu ropy w USA, Stany Zjednoczone w coraz większej mierze uniezależniają się od importu surowca. Jednocześnie, znaczenie OPEC na rynku ropy systematycznie spada.

Według IEA, w przyszłym roku globalny popyt na ropę naftową ma być największy od 2010 roku. Niemniej jednak, podaż powinna mu bez problemu sprostać, głównie ze względu na spory wzrost wydobycia w krajach nienależących do kartelu OPEC. Dynamika wzrostu podaży w krajach spoza OPEC prawdopodobnie będzie bowiem największa od 20 lat i przekroczy rekord z 2012 rok wynoszący 1,3 mln baryłek dziennie.

Tymczasem dynamikę popytu na ropę w 2014 r. EIA oszacowała na 1,2 mln baryłek dziennie, co oznacza, że podaż będzie rosła szybciej niż popyt. To powinno dać do myślenia kupującym na rynku ropy – sytuacja fundamentalna sprzyja bowiem ewidentnie spadkom notowań ropy naftowej.

Zresztą, podobne wnioski w swoim raporcie z tego tygodnia przedstawił kartel OPEC. Zarówno według EIA, jak i kartelu, popyt na ropę pochodzącą z OPEC będzie w 2014 roku o niemal milion baryłek dziennie niższy od produkcji ropy w kartelu. Wzrost wydobycia ropy w USA sprawił, że już teraz Stany Zjednoczone ograniczyły znacząco import ropy z krajów OPEC, m.in. z Nigerii i Algierii.

Dzisiaj rano notowania ropy pozostają stabilne w rejonie wczorajszego zamknięcia, tj. w okolicach 104,50-105,00 USD za baryłkę. Sytuacja fundamentalna sprzyja podaży, jednak aby można było mówić o przerwaniu wzrostowego trendu z ostatnich sesji, notowania ropy WTI musiałyby zejść z powrotem do rejonów dwucyfrowych. Tymczasem najbliższym poziomem wsparcia jest rejon 103,50 USD za baryłkę.

Raport USDA bez niespodzianek

Wczoraj opublikowany został także comiesięczny raport amerykańskiego Departamentu Rolnictwa (USDA). Nie przyniósł on jednak żadnych przełomowych informacji dotyczących rynków kukurydzy czy soi. USDA potwierdził, że sytuacja po stronie podaży na obu tych rynkach jest dobra, co na chwilę doprowadziło do przewagi podaży na wykresach soi i kukurydzy. Niemniej jednak, straty te zostały później odrobione z nawiązką, gdyż istnieją obawy, że obecna gorąca i bezdeszczowa pogoda w USA obniży potencjalną produkcję obu zbóż.

A więc, mimo że sytuacja fundamentalna w dłuższej perspektywie sprzyja dalszym spadkom notowań kukurydzy i soi, to obecnie ceny obu zbóż znajdują się pod presją popytu ze względu na obawy związane z niesprzyjającą pogodą w USA.

Prognoza spadku zapasów pszenicy w USA

Ewentualnym zaskoczeniem we wczorajszym raporcie USDA mogły być szacunki wyraźnego spadku zapasów pszenicy w USA na koniec sezonu 2013/2014. Niższe zapasy mają wynikać ze zwiększonego eksportu amerykańskiej pszenicy do Chin.

Niemniej jednak, potencjał wzrostowy cen pszenicy po tej wiadomości był ograniczony, bowiem zarówno oczekiwania związane z produkcją pszenicy w USA, jak i produkcją tego zboża na świecie, są optymistyczne. Mimo że popyt na pszenicę w sezonie 2013/2014 wzrośnie (zwłaszcza ze względu na większe zapotrzebowanie na to zboże w Chinach), to prawdopodobnie podaż będzie w stanie ten rosnący popyt bez problemu zaspokoić.

Tendencja cenowa na wykresie pszenicy jest analogiczna do tego, co dzieje się na wykresach soi czy kukurydzy – w krótkim terminie strona popytowa ma przewagę, jednak długoterminowe perspektywy wskazują na możliwość spadku cen tego zboża.

Dorota Sierakowska