„Tydzień na krajowym rynku będzie zdominowany przez dwa wydarzenia. Pierwszym będzie środowe posiedzenie RPP – spodziewam się, że Rada obniży stopy procentowe o 25 bps i tym samym referencyjna stopa procentowa znajdzie się na rekordowo niskim poziomie 2.5%. Co więcej, oczekuję, że Rada wyraźnie zaznaczy, że jest to ostatnia obniżka stóp procentowych w tym cyklu. Zbliżamy się do dołka inflacji i prawdopodobnie minimum cyklu aktywności gospodarczej zostało wyznaczone w I kwartale roku, więc dalsze obniżanie stóp procentowych mogłoby rozchwiać jedynie przyszłą ścieżkę inflacji" – poinformował główny ekonomista DZ Banku Janusz Dancewicz.

W jego ocenie, obniżka stóp o 25 bps jest już ujęta kursie złotego, a jedynie obniżka o 50 bps mogłaby osłabić złotego. Jeżeli Rada zdecyduje się na wyraźne zaakcentowanie końca obniżek stóp, to złoty może wręcz nieznacznie zyskać.

„Ewentualne zmiany kursu złotego po decyzji RPP nie będą zbyt duże, bo znacznie większą siłę rażenia ma drugie wydarzenie tego tygodnia, czyli piątkowy odczyt zatrudnienia w USA w sektorze pozarolniczym. Rynki spekulują o możliwości wycofania programu QE przez FED, więc są bardzo wyczulone na dane z USA. Im lepsze dane z amerykańskiej gospodarki tym większe prawdopodobieństwo wyprzedaży na rynkach rozwijających się" – podkreślił ekonomista.

Dzisiejszy wzrost indeksu PMI dla Polski może wspomóc umocnienie złotego, ale decydujący głos co do kierunku kursu złotego ma obecnie przede wszystkim kierunek zmian kursu  EURUSD.

„Czeka nas bardzo intensywny tydzień na światowych rynkach. Dzisiejsze odczyty PMI to tylko przedsmak całego tygodnia. W środę czekać nas będą dane ADP o amerykańskim rynku pracy, które są traktowane jako wskaźnik wyprzedzający dla głównego dania tygodnia, czyli piątkowych danych o zatrudnieniu w sektorze pozarolniczym. Dodatkowo w środę czeka nas ważny odczyt ISM PMI dla sektora usług w USA. Czwartek to dzień ECB (rynki spekulują o możliwości cięcia stóp przez ECB – naszym zdaniem raczej tak się nie stanie)" – poinformował Dancewicz.

Wszystkie dane będą, jego zdaniem, interpretowane przez rynki z punktu widzenia FED i dolara. Im lepsze dane ze Stanów Zjednoczonych, tym większe szanse na szybsze ograniczenie (a w dalszej perspektywie – zakończenie) programu QE. Taki obrót sprawy powinien wspierać aprecjację dolara względem pozostałych walut, ale może to przełożyć się również na spadek cen surowców i wyprzedaż walut krajów powiązanych z wydobyciem surowców oraz krajów emerging markets. 

W poniedziałek, ok. godz. 10:30 jedno euro kosztowało 4,3312 zł, a dolar 3,3220 zł. Euro/dolar kwotowany był na 1,3042. 

(ISBnews)