Odwilż na rynkach, prawdopodobnie przejściowo

Wzrost w pierwszym kwartale gospodarka USA zawdzięcza głównie konsumentom. W tym okresie odnotowano pozytywną kontrybucję wydatków na dobra (trwałe i nietrwałe) oraz usługi. Rosły też zapasy, natomiast mniejsze wydatki rządu uszczuplały wzrost i tego zapewne należy się spodziewać w kolejnych okresach. Niższy wzrost został pozytywnie odebrany przez rynki akcji. Ten paradoks tłumaczy dominujący obecnie czynnik stóp procentowych. Po słabszym raporcie rentowności w USA spadły i w przypadku 10-latki był to pierwszy spadek od 8 dni.

Tymczasem to właśnie wzrost rynkowych stóp procentowych był w ostatnim czasie powodem nerwowego zachowania rynków akcji.  Nie należy jednak liczyć na to, iż Fed zmieni swoje podejście ze względu na dane o PKB za pierwszy kwartał. W tej materii kluczowe będą dane z rynku pracy, a ważniejsze są także bieżące dane o nastrojach konsumentów i z rynku nieruchomości, zaś te były świetne.

Przypomnijmy, iż w maju ceny nieruchomości wzrosły o 11,2% w skali roku i było to tempo najszybsze od października 2005 roku. Oczywiście tempo wzrostu rentowności notowane w ciągu ostatnich dni było nie do utrzymania i dlatego słabszy raport był tu dobrym pretekstem do korekty. Jednak nie oznacza on zmiany oczekiwań wobec polityki banku centralnego.

Pomimo słabszych danych z USA dolar nie stracił względem euro. Wręcz przeciwnie, już po publikacji raportu para cofnęła się (przejściowo jak na razie) poniżej bariery 1,30. Wynika to z faktu, iż spadały też rentowności po drugiej stronie Atlantyku. Stawka kontraktu FRA18x24 dla EUR spadła aż o 9 bp (13 bp w ciągu dwóch dni, w tym cena kontraktu dla USD cofnęła się tylko o 4 bp). Dlatego też możliwa jest sytuacja, iż przy spadających rentownościach w USA para EURUSD będzie notować spadki. Bardziej realny jednak wydaje się scenariusz, w którym umocnienie dolara wynika z relatywnie szybszego wzrostu rynkowych stóp procentowych dla dolara.

Przed nami seria wystąpień członków Fed

Dziś w kalendarzy mamy takie publikacje jak liczba wniosków o zasiłek i dochody oraz wydatki amerykańskich gospodarstw domowych. Wydaje się jednak, iż dla rynku ważniejsze będzie to, co mówić będą członkowie FOMC, a tych wystąpień jest trochę. Tylko dziś czekają nas trzy wystąpienia: o godz. 16.30 (Powell), 18.30 (Lockhart), 19.00 (Mersch). Jutro odbędą się cztery kolejne. W nocy dane z Japonii, m.in. inflacja oraz indeks PMI.

Zamieszania wokół OFE ciąg dalszy

Rząd nie ułatwia rynkom finansowym interpretacji wpływu zmian wokół OFE na popyt na akcje i przez to na notowania. Wczoraj minister finansów przedstawił raport, który… stworzył mniej więcej tyle wątpliwości ile rozwiał. Minister przedstawił trzy „rekomendowane” propozycje zmian, z których każda pozostała niedoprecyzowana w kwestii najistotniejszej dla rynku: czy i ile akcji OFE będą musiały sprzedać, czy OFE (lub inne instytucje) będą dysponować mniejszą, czy też większą (i o ile) kwotą na zakup akcji. Z informacji przekazanych w raporcie można wnioskować, iż wariant z pozostawieniem OFE i jedynie umorzeniem akcji byłby korzystny dla rynku, gdyż zwiększyłby pulę zakupów akcji. Pozostałe dwa warianty byłyby (względem stanu obecnego) niekorzystne dla rynku, gdyż niemal na pewno uszczupliłyby pulę środków dostępnych na zakup akcji.

Bardzo trudno jednak mówić o konkretach, gdyż dochodzi jeszcze kwestia wcześniejszego przekazywania środków do ZUS (tzw. suwak bezpieczeństwa), a rząd w raporcie dał sobie wiele możliwości obchodzenia się z obecnymi aktywami w OFE. Zapewne wyjaśnienie tych kwestii, jak i przede wszystkim wybór wariantu, zajmie trochę czasu, dlatego też taka sesja jak wczorajsza (szczególnie przed otwarciem rynku kasowego) może się jeszcze powtórzyć.

dr Przemysław Kwiecień