W piątek polski rynek walut spotkał się z interwencją ze strony NBP. Przy kursie EUR/PLN wynoszącym 4.3080 zł, do gry wszedł bank centralny i w ciągu kolejnych dwóch godzin kurs spadł do poziomu 4.2211 zł. W tym samym czasie stracił także dolar amerykański - z 3.2610 do 3.1952 zł. Bank potwierdził swoje działania, nie wskazał jednak skali interwencji, informując o „sprzedaży pewnej ilości walut obcych na złote”. Prezes Marek Belka spodziewa się trwałego zatrzymania przeceny złotego względem euro, a jego przewidywania potwierdzają ekonomiści.

Niedziela przyniosła fatalne dane z rynku chińskiego. Inflacja cen konsumpcyjnych wyniosła 2.1%, podczas gdy ekonomiści spodziewali się przyspieszenia do 2.5%. Kolejnym zaskoczeniem były informacje na temat cen producentów. Wskaźnik wyniósł -2.9% rdr,  przy oczekiwaniach na poziomie -2.5%. Chińczycy zanotowali tym samym, najniższą dynamikę od września 2012 roku, kiedy wartość ta wyniosła -3.6%. Niedługo później analitycy otrzymali informacje dotyczące produkcji przemysłowej Państwa Środka. Wskaźnik na poziomie 9.2% był niższy od prognozowanych 9.3%.

Poniedziałek zaczął się od bardzo dobrych informacji z Japonii. Kwartalny wskaźnik PKB wyniósł 1.0% i był wyższy od przewidywanych 0.9%. W ciągu dnia warto wsłuchać się  w wiadomości płynące ze szwajcarskiego rynku pracy, gdzie analitycy spodziewają się stopy bezrobocia na poziomie 3.2%. Za Oceanem oczekiwane są dobre informacje z kanadyjskiego rynku nieruchomości. Dzień zamknie wystąpienie Jamesa Bullarda, szefa Fed z St. Louis, na temat gospodarki globalnej i jej zrównoważonego ożywienia.

dr Maciej Jędrzejak