Bilansem dnia jest wzrost indeksu blue chipów o 1,74 procent i zamknięcie na poziomie 2488 pkt. Cofnięcie w finale dnia może pozostawiać niedosyt i pytania i zdolność do szybkiego pokonania 2500 pkt., ale nie powinno przysłonić faktu, iż przebieg sesji wskazuje na przewagę byków i wiarę rynku w scenariusz wzrostowy.

W istocie przez niemal większą część sesji rynek grał scenariusz, w którym słabość giełd otoczenia była ignorowana a umocnienia szybko przekładały się na podnoszenie cen w Warszawie. Szczególnie ważna dla wyniku sesji była reakcja giełd otoczenia na amerykańskie dane z rynku pracy. Wzrost liczby etatów poza rolnictwem o 175 tys. i wzrost bezrobocia do 7,6 procent w maju zostały odebrane, jako sprzyjające podtrzymaniu łagodnej polityki Rezerwy Federalnej. W efekcie tylko po 14:30 indeks WIG20 umocnił się o blisko procent i przed 17:00 pierwszy raz od połowy marca znalazł siłę do wyjścia nad 2500 pkt. Zwyżka oznaczała, iż rynek zakończył kilkudniową konsolidację i zaostrzył apetyty graczy na trwałe pokonanie nie tylko 2500, ale również 2518 pkt.

Patrząc na rynek w nieco szerszej perspektywie zakończony właśnie tydzień, który dodał do indeksu WIG20 skromne 0,1 procent, jest kolejnym sygnalizującym, iż pesymistyczne nastroje z pierwszego kwartału zostały przytłumione a nawet wygaszone. Gracze znów z odwagą spoglądają na północ a faza szukania wsparć została zastąpiona szukaniem oporów. W takim układzie zrozumiałe jest, iż wzrost z poprzedniego tygodnia, który jest najważniejszym wydarzeniem na przestrzeni miesiąca, oznacza, iż na rynku coraz częściej pojawiają się oczekiwania zwyżki indeksu WIG20 do szczytu zeszłorocznej fali wzrostowej.

Zapewne nie odbędzie się to z marszu, ale okres, w którym podaż kształtowała układ sił został wyczerpany a nagrody zbierają ci, którzy spadek w pierwszym kwartale traktowali w kategoriach korekty i okazji do zakupów. 

Adam Stańczak