W kwietniu na rynku polskich obligacji skarbowych na powrót zagościła hossa. Rentowność papierów dziesięcioletnich stopniała z ok. 3,8 proc. notowanych jeszcze na początku miesiąca do ok. 3,2 proc. w jego końcówce. Przełożyło się to na znaczny wzrost wartości jednostek uczestnictwa funduszy inwestujących na tym rynku. Średnie zyski w grupie funduszy dłużnych polskich papierów skarbowych w kwietniu sięgnęły 2,1 proc. Fundusze obligacji uniwersalnych były niewiele gorsze – średnio 2 proc.

Paradoksalnie, wzrostom cen obligacji do pewnego stopnia sprzyjają słabsze dane makro z Polski i innych państw. Powstrzymują one inwestorów przed większym angażowaniem środków w akcje i skłaniają ich do wybierania „mniejszego zła”, upatrywanego w rynku długu. Na ich względną popularność wpływa też spadek rentowności obligacji europejskich oraz to, że inwestorzy oczekują, że obecny cykl obniżek stóp procentowych jeszcze się nie skończył i w obliczu spowalniającej gospodarki i malejącej inflacji Rada Polityki Pieniężnej będzie podejmować kolejne decyzje o obniżkach.

Kwiecień generalnie należał do funduszy obligacji, i to nie tylko polskich. Przyzwoite zyski przyniosły także fundusze papierów denominowanych w EUR i USD. Średni zysk w kategorii dłużnych europejskich wyniósł 1,5 proc., a w grupie dłużnych USA 1,3 proc. Niestety te zyski zanotowali tylko posiadacze jednostek walutowych tych funduszy. Na przestrzeni ostatniego miesiąca średni kurs euro publikowany przez NBP obniżył się o 0,83 proc., a dolara o 2,67 proc. Umocnienie złotego sprawiło, że licząc w rodzimej walucie zyski funduszy obligacji europejskich stopniały do 0,4 proc., zaś fundusze obligacji amerykańskich średnio zanotowały nawet 2-proc. stratę.

To, co może cieszyć osoby inwestujące na rynku długu, psuje nastroje wśród tych, którzy stawiają na akcje. Mniejszy apetyt na ryzyko sprawił, że kapitał zamiast do akcji popłynął do obligacji, a w konsekwencji większość funduszy o agresywnych strategiach inwestycyjnych zanotowała w kwietniu ujemne stopy zwrotu. Główne indeksy na warszawskiej giełdzie w ubiegłym miesiącu straciły od 2 do 4 proc., co musiało przełożyć się na wyniki funduszy akcji polskich uniwersalnych (średnio minus 2,3 proc.) oraz małych i średnich spółek (2,6 proc.).

W sumie, spośród 408 monitorowanych przez nas funduszy inwestycyjnych otwartych, 188, czyli ponad 46 proc., zakończyło kwiecień na minusie, w przypadku czterech wartość jednostki nie uległa zmianie, a 215 (blisko 53 proc.) przyniosła uczestnikom zyski. Generalnie można więc stwierdzić, że miesiąc był dla nich względnie udany.

Opinie zarządzających funduszami co do kształtowania się koniunktury w poszczególnych segmentach rynku w nadchodzących miesiącach są podzielone. Można jednak dojść do przekonania, że większość z nich oczekuje, że kilka najbliższych miesięcy może przynieść dalszy wzrost cen polskich obligacji. Z drugiej strony coraz śmielej wypowiadają się o perspektywach rynku akcji, częściej prezentując opinie o zbliżającym się końcu kryzysu. Tym samym zdają się sugerować, że to może być dobry moment do przebudowy portfela inwestycyjnego na korzyść akcji.

Bernard Waszczyk