Zmienność nastrojów warszawskich inwestorów i słabość naszego rynku, cechy charakterystyczne nie tylko w czasie ostatnich dni, znalazły pełne potwierdzenie także w trakcie środowej sesji. Zaczęła się ona od umiarkowanego optymizmu, po czym realizowany był dobrze znany już scenariusz systematycznie narastającej przewagi podaży. Główne indeksy na otwarciu zyskiwały po 0,3-0,4 proc. Tuż po upływie pierwszej godziny handlu WIG20 znalazł się pod kreską, w południe tracił 0,5 proc., a po kolejnych trzech godzinach zniżkował o 0,7 proc., zbliżając się do 2250 punktów.

Nadzieja, związana z lepszą postawą KGHM, znalazła swoje potwierdzenie jedynie w pierwszej fazie sesji i nie wystarczyła na długo. Akcje miedziowego kombinatu zyskiwały początkowo nawet 2,5 proc., jednak stopniowo skala zwyżki zmniejszała się, topniejąc po południu do około 0,5 proc. Indeks miał jeszcze dwóch obrońców: rosnące o 2 proc. walory PKN Orlen i zwyżkujące o 1 proc. papiery Lotosu. Akcje JSW, wtorkowego lidera wzrostów, zaczęły od spadku o 1 proc., a po południu traciły już prawie 4 proc. W czołówce spadkowiczów znalazły się akcje największych banków, zniżkujące chwilami po ponad 2 proc. Walory Asseco, zwyżkujące rano o 2 proc., po południu szły w dół o ponad 1 proc., podobnie jak papiery Tauronu, które początkowo zyskiwały ponad 1 proc.

Końcówka sesji przyniosła zwrot sytuacji i na walorach części spółek pojawił się większy popyt. Akcje PKN Orlen szły w tym czasie w górę o 4,4 proc., a papiery Eurocash zyskiwały ponad 7 proc.

W gronie średnich spółek negatywnie wyróżniały się spadające o ponad 15 proc. akcje Petrolinvestu., ustanawiając historyczne minimum. O ponad 9 proc. w dół szły walory Kopeksu, schodząc do poziomu najniższego od wiosny 2009 r. Niedawną silną przecenę odreagowywały natomiast walory Azotów Tarnów, rosnąc o ponad 5 proc. Przekraczający 12 proc. spadek zaliczały akcje PBG.

Bykom na naszym kontynencie nie sprzyjały dane makroekonomiczne, jednak podobnie jak we wtorek, nie zrobiły na nich niemal najmniejszego wrażenia. Informacja o spadku indeksu nastrojów niemieckich przedsiębiorców ze 106,7 do 104,4 punktu, znacznie mocniejszym niż się spodziewano, skwitowana została jedynie chwilową niewielką redukcją wzrostu głównych indeksów. Zyskujący rano jedynie kilka setnych procent wskaźnik w Paryżu, po południu szedł w górę o ponad 1 proc. Niewiele ustępował mu DAX.

Nastrojów nie były w stanie popsuć fatalne dane zza oceanu. Zamówienia na dobra trwałego użytku spadły w marcu aż o 5,7 proc., dwukrotnie mocniej niż oczekiwano. Bez uwzględnienia środków transportu spadek sięgnął 1,4 proc., podczas gdy spodziewano się ich wzrostu o 0,5 proc. Optymizm na rynkach europejskich można tłumaczyć jedynie nadziejami, że złe dane makroekonomiczne skłonią do działania Europejski Bank Centralny. Część analityków sądzi, że do obniżki stóp procentowych może dojść już na najbliższym posiedzeniu.

W pierwszych minutach handlu na Wall Street nie było widać zbytniego niepokoju po publikacji danych o zamówieniach. Indeksy symbolicznie zyskiwały na wartości, co w Europie przyjęto jako oznakę siły rynku. Na tle zwyżkujących wskaźników, negatywnie wyróżniały się jedynie warszawskie indeksy. Dopiero końcówka sesji przyniosła poprawę.

WIG20 zyskał ostatecznie 0,58 proc., WIG wzrósł o 0,46 proc., mWIG40 o 0,04 proc., a sWIG80 spadł o 0,17 proc. Obroty wyniosły 868 mln zł. 

Roman Przasnyski