O zażegnaniu trendu spadkowego na naszym rynku można będzie mówić dopiero po tym, jak WIG20 zagości powyżej poziomu 2400 pkt. na więcej niż 3-4 sesje. Idealnie byłoby, gdyby takiemu ruchowi towarzyszył wyraźny wzrost obrotów, który uwiarygodniłby atak na pierwsze istotne opory. Dużym problemem będzie odwrót inwestorów na zagranicznych rynkach od spółek surowcowych, bo bez udziału we wzrostach niedawnych liderów (KGHM, PKN Orlen czy PGNiG), ciężar spocząłby właściwie wyłącznie na barkach sektora finansowego.

Z wtorkowej publikacji indeksu ZEW, który jest syntezą opinii ok. 250 analityków, płyną niezbyt optymistyczne wnioski dla największych gospodarek strefy euro. Dla wszystkich siedmiu ocenianych przez ekspertów gospodarek spadły indeksy oczekiwań, ale jedynie w przypadku Francji i Włoch przeważają analitycy spodziewający się pogorszenia koniunktury (indeksy mają ujemne wartości - odpowiednio -5,5 pkt. i -2,5 pkt.). To szczególnie istotne, ponieważ bieżące warunki w obu tych gospodarkach już oceniane są skrajnie negatywnie - w skali od -100 pkt. do 100 pkt. Francja posiada wynik -80,9 pkt., a Włochy -89,8 pkt.. Dalsze pogłębienie tej tendencji w 2 z 4 największych gospodarek strefy euro oznaczałoby, że większość międzynarodowych instytucji wciąż zbyt optymistycznie prognozuje rozwój wydarzeń w 2013r. Ponadto ocena bieżącej koniunktury w ubiegłym miesiącu obniżona została tylko dla Niemiec i Francji, natomiast prognozy dla rynków akcji poprawiły się dla wszystkich ocenianych indeksów, w tym najmocniej dla japońskiego Nikkei, który równoważy wpływ tracącej na wartości waluty na stopy zwrotu uzyskiwane przez inwestorów spoza Japonii.

W kontekście fatalnych perspektyw dla Francji i Włoch warto zwrócić uwagę na zaktualizowane wczoraj prognozy gospodarcze Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Po pierwsze, w stosunku do prognoz ze stycznia obniżone zostały oczekiwania dla zdecydowanej większości gospodarek i to już nie tylko tych najbardziej rozwiniętych, ale także dla rynków wschodzących, które miały w tym roku pomóc wyciągnąć dojrzałe gospodarki. Światowa gospodarka według MFW w 2013r. wzrośnie o 3,3 proc., czyli w porównywalnym tempie jak w ubiegłym roku (3,2 proc.), a nie jak szacowano w styczniu o 3,5 proc. r/r. Obniżka prognoz ominęła tylko Niemcy (prog. wzrost PKB o 0,6 proc. r/r, o 0,1 proc. więcej niż w styczniu) i Japonię (prog. wzrost PKB o 1,6 proc. r/r, o 0,4 proc. więcej niż w styczniu). Zarówno dla Francji, jak i Włoch prognozy dynamiki PKB na 2013r. fundusz obniżył o 0,4 proc. i oczekuje, że włoska gospodarka skurczy się o 1,5 proc., a francuska o zaledwie o 0,1 proc. Zaledwie, ponieważ obecnym poziom indeksów wyprzedzającym koniunkturę odpowiada spadek PKB o ok. 1-1,5 proc. r/r, co sugerowałoby, że ekonomiści w dalszym ciągu nie doceniają skali spowolnienia drugiej największej gospodarki strefy euro, która powoli przestaje spełniać kryteria stabilnego trzonu gospodarczego Europy. Na rynku obligacji zupełnie inne czynniki kształtują obecnie ceny, o czym może świadczyć choćby fakt, że rentowność francuskich "dziesięciolatek" (1,82 proc. rocznie) jest porównywalna z rentowność amerykańskich papierów skarbowych (1,7 proc.), a jeszcze mniejszej premii za ryzyko od obu tych państw inwestorzy wymagają od Czech, których obligacje dziesięcioletnie mają rentowność na poziomie 1,67 proc.

W środę inwestorzy z GPW będą obserwować świeże dane z rynku pracy o wynagrodzeniach i zmianie zatrudnienia. Dla tych z zagranicy, oprócz interesującej i niezwykle dynamicznej sytuacji na rynkach surowcowych, istotne będę także wyniki kolejnych międzynarodowych korporacji z Wall Street (Bank of America, American Express, eBay). Na rynku walutowym przed godz. 10 czasu warszawskiego eurodolar cofał się nieco poniżej poziomu 1,32 USD, który atakował dzień wcześniej podczas sesji w USA. Notowania złotego względem głównych walut nie zmieniały się więcej niż o 0,2 proc.

Łukasz Wróbel