W chwili obecnej wygląda to tak, że handel parą EUR/USD (zwłaszcza w tym tygodniu) przypomina łapanie spadającego noża, a chociaż wszystkie wskaźniki i logika sugerują dalsze spadki, nie można całkowicie wykluczyć niewielkich wycieczek w górę, przez co wchodzenie na rynek przy obecnych poziomach lub czekanie z zajęciem krótkich pozycji, aż kurs przeniesie się w lepsze rejony, staje się, delikatnie mówiąc, frustrujące.

Pierwsze przepływy wczoraj rano wynikały ze sprzedaży na Bliskim Wschodzie. Po nich zlecenia wejściowe stop aktywowane przez fundusze podążające za trendem szybko sprowadziły kurs na nowe niziny, ale wybicie było przyzwoite i szybkie. Jak dla mnie zachowanie cen może świadczyć o tym, że przy najniższych poziomach majstrują jakieś ponadnarodowe ręce, próbując opanować tonący statek. W ciągu dnia, jeśli kurs podskoczy ku 1,2900 lub wyżej, w pierwszej chwili powitają go zlecenia stop, a następnie mocne oferty nowych krótkich pozycji (to ci, którzy spóźnili się na statek). Być może najtrudniejszą rzeczą będzie siedzieć z założonymi rękami i czekać na wejście, jeśli macie na to odwagę przy tak krótkim tygodniu jak ten.

Z innych par, GBP/USD nadal się konsoliduje i jego zachowanie jest raczej uzależnione od EUR/GBP niż samodzielne. Na chwilę obecną pozostajemy w dość ciasnym przedziale między 1,5170 a 1,5230 i chwilowo jest mało prawdopodobne, by ten obraz się zmienił, a zagrożeniem (jeżeli już w ogóle jakimś) jest powrót do trendu i przełom ku dołowi. AUD/USD ma się równie świetnie, jak w ostatnich dniach, ale tak samo oscyluje w ciasnym przedziale z lekkim odchyleniem ku górze. Dzięki barierom i zleceniom stop w okolicach pułapu 1,0500 przez jakiś czas w rejonach niedawnych zwyżek z nocnej sesji utrzymają  się oferty sprzedaży dla tej pary. Ku dołowi mamy zlecenia stop poniżej nocnego dołka  na poziomie 1,0450, ale gdybyśmy dotarli tak daleko, to w rejonach 1,0415/30 pojawiają  się rozsądne oferty kupna.

Jen (w dużej mierze dzięki komentarzom z ostatniej nocy) odzyskał trochę siły do wzrostów  i kontynuuje ruch przeciwny do swych niedawnych losów. Niemała część tego procesu wiązała się z większymi przepływami do japońskich obligacji rządowych, spowodowanymi okresem niepewności. Moim zdaniem para USD/JPY może spoglądać na poziom 92,80 i dopiero gdy tam dojdziemy (prawdopodobnie nie w tym tygodniu), może zobaczymy ponowne osłabienie jena, choć faktycznie będzie to zależeć od kontekstu globalnego.

Ken Veksler