Główne wskaźniki warszawskiego parkietu zaczęły wtorkową sesję od niewielkich wzrostów, sięgających 0,2-0,3 proc. Po początkowych nerwowych wahaniach indeks największych spółek przez większą część dnia usilnie starał się nie stracić dystansu do poziomu z poprzedniego zamknięcia. Dopiero po godzinie 14.00 bykom udało się nieco bardziej wyraźnie od niego oddalić. Skala zwyżki nie przekraczała jednak 0,4 proc., a określenie „wyraźniej” oznaczało dziesięć punktów w górę.

Do słabości WIG20 zdążył nas już przez ostatnie miesiące przyzwyczaić, jednak od kilku dni jego śladem coraz odważnie podążają wskaźniki małych i średnich spółek. Od połowy marca straciły one po 4-5 proc. Po poniedziałkowym spadku o 0,8 proc., we wtorek mWIG40 zniżkował o wczesnym popołudniem o 0,6 proc., a sWIG80 tracił 1,5 proc. Temu ostatniemu po piętach deptał WIG Plus.

Wśród indeksów branżowych liderem spadków był WIG Deweloperzy, zniżkujący o niemal 2,5 proc. i spadająca o 1 proc. budowlanka. WIG Telekomunikacje szedł w dół o 1,4 proc. W gronie deweloperów 9 proc. spadkiem wyróżniał się Polnord. Na prawdziwej huśtawce znalazły się papiery Ganta, chwilami zniżkując o 15 proc. i wracając do poziomu poniedziałkowego zamknięcia. Podobne wahania miały miejsce w przypadku GTC, gdzie zakres zmian kursu oscylował od zera do minus 5 proc. Walory PBG spadały momentami 20 proc., o kilkanaście procent w dół szły akcje Polimeksu.

Największym ciężarem dla WIG20 były zniżkujące wczesnym popołudniem o ponad 3 proc. akcje Telekomunikacji Polskiej. Pod koniec dnia spadek sięgał niemal 4 proc. Poziomu równowagi nerwowo szukały walory Tauronu i PGNiG, które po przedpołudniowych zwyżkach sięgających 1 proc., pod koniec dnia traciły ponad 1,5 proc. W całym ogólnoeuropejskim bankowym zamieszaniu nieźle radziły sobie papiery Pekao i PKO, rosnące po około 1 proc. Podobnej skali zwyżką mogli się cieszyć posiadacze walorów JSW i PGE.

Na głównych giełdach europejskich handel także przebiegał w nerwowej atmosferze. Początkowo indeksy zyskiwały po 0,3-0,4 proc., jednak dwukrotnie znalazły się nieznacznie pod kreską. DAX przez większą część dnia rósł o 0,4 proc. CAC40 momentami zwyżkujący o niemal 1 proc., na ogół trzymał się 0,5-0,6 proc. nad poziomem poniedziałkowego zamknięcia. Liderami wzrostów były wskaźniki w Bukareszcie, Budapeszcie i Stambule, zyskujące po około 1 proc. Po drugiej stronie znalazł się indeks w Atenach, zniżkujący o ponad 4 proc. oraz spadający o 1,5 proc. wskaźnik w Madrycie.

Bardzo dobrze zaczął się handel na Wall Street. Tamtejsze indeksy zyskiwały w pierwszych minutach po 0,6-0,7 proc. Bykom nie przeszkadzały niejednoznaczne dane makroekonomiczne. Co prawda zamówienia na dobra trwałego użytku wzrosły w lutym o 5,7 proc. (spodziewano się zwyżki o 3,9 proc.), ale bez uwzględnienia środków transportu były niższe o 0,5 proc. (oczekiwano wzrostu o 0,7 proc.). Indeks cen nieruchomości skoczył o 8,1 proc., najmocniej od 2006 r., ale rozczarowała sprzedaż nowych domów, sięgając 411 tys. Była o 20 tys. mniejsza niż przed miesiącem. Znacznie gorszy od oczekiwań okazał się wskaźnik zaufania konsumentów i indeks Fed z Richmond. Ten ostatni spadł z sześciu do trzech punktów.

Na godzinę przed końcem sesji w Warszawie WIG20 zyskiwał 0,2 proc., indeks szerokiego rynku tracił 0,1 proc., mWIG40 spadał o 0,5 proc., a sWIG80 o 1,4 proc. Obroty wynosiły 641 mln zł. 

Roman Przasnyski