Impulsem wzrostowym były zwyżki na rynkach chińskich oraz umocnienie euro wywołane spekulacjami, iż częścią programu pomocowego będzie sprzedaż udziałów w bankach na Cyprze kapitałowi rosyjskiemu. W efekcie od poranka rosły ceny akcji na rynkach europejskich i Giełda Papierów Wartościowych nie była wyjątkiem.

Na otwarciu WIG20 właściwie powielił wzrost niemieckiego DAX-a i w szerokim gronie rosnących indeksów dryfował w oczekiwaniu na równie dobry początek sesji na Wall Street. Niestety w połowie sesji nastroje uległy pogorszeniu, czego częścią było również osłabienie złotego. W efekcie, gdy DJIA meldował się na nowym maksimum wszech czasów, WIG20 walczył w rejonie wczorajszego minimum i do końca sesji technicznie zorientowani gracze w Warszawie oglądali notowania z pytaniem o siłę wsparć, których połamanie oznaczałoby pokonanie wielomiesięcznego trendu wzrostowego oraz wyzwoliło falę spekulacji o potencjalne spadku indeksu w rejon 2300 pkt. Sesja skończyła się bez przełomu. Indeksy zyskał 0,03 procent, ale po wtorkowym spadku mWIG40 dzisiejsza słabość rynku zmusza do postawienia pytania o aktywność inwestorów instytucjonalnych, którzy wysoce prawdopodobne zostali zmuszeni do upłynnienia części akcji.

Dziś wczorajszą słabość sektora spółek średnich próbował powielić WIG20, o czym świadczy również relatywnie wysoki na tle wydarzeń światowych obrót w indeksie, który wyniósł przeszło 780 mln złotych. Wprawdzie blisko połowa przypadła na KGHM i Pekao, ale i tak można zadawać pytanie, czy niskie poziomy uzasadniały aktywność rynku, który w sumie pozostaje w konsolidacji. Wydaje się, iż klimat na rynku uległ znaczącemu pogorszeniu. Trudno jednak mówić o zaskoczeniu, gdy niemiecki DAX i S&P500 wysyłają sygnały, iż w bieżącym podejściu nie zdołają pokonać swoich maksimów wszech czasów.

W istocie korekcyjne nastroje w otoczeniu i awersja do ryzyka wywołana przez zamieszania na Cyprze – bardziej psychologiczne niż ekonomiczne – nie sprzyjają stronie popytowej. Dla graczy, który operują na rynku w oderwaniu od zmian cen z dnia na dzień spadki akcji na świecie i obserwowane zejście WIG20 w rejon tegorocznych minimów pozostają dobrym okresem do poszukiwania inwestycyjnych okazji zakładających wyższe wyceny w perspektywie kolejnych trzech kwartałów.

Kryzys na Cyprze, przy całości zamieszania, jaki wywołuje, warto traktować raczej w kategoriach impulsu korekcyjnego na świecie niż finał fali wzrostowych. Uwzględniając cykliczność gospodarek i rynków oraz oczekiwane przez wiele kolejnych kwartałów niskie poziomy stóp procentowych akcje pozostają aktywami, której pozwalają myśleć o stopach zwrotu przekraczających znacząco inne oferty w inwestycyjnym karnecie.

Adam Stańczak