W środę Eurostat opublikował dane o produkcji przemysłowej w strefie za styczeń. Rozczarowujące analogiczne odczyty z gospodarek francuskiej i niemieckiej nie pozwalały na optymizm i w rzeczywistości odczyt okazał się gorszy od oczekiwań, ponieważ dynamika wyniosła -0,4 proc. m/m (-0,1 proc. m/m prog). Dane te są także zgodne z prognozami EBC, które nie zakładają istotnej poprawy sytuacji w pierwszej połowie roku, więc odczyt ten nie powinien stymulować oczekiwań na obniżkę stóp procentowych.

Inwestorzy jednak czekali na dane zza oceanu, mianowicie dynamikę sprzedaży detalicznej za luty. Okazała się ona wyraźnie lepsza od oczekiwań, gdyż wyniosła +1,1 proc. m/m (0,5 proc. prog) w ujęciu bez środków transportu. Jednakże, jest to w niemałym stopniu wynik mocno rosnących w lutym cen paliw (ok. 5 proc. m/m), toteż po skorygowaniu o ten segment dynamika sprzedaży ukształtowała się na poziomie 0,6 proc. m/m. Niemniej, odczyt ten należy uznać za zdecydowanie pozytywny z uwagi na kilka niekorzystnych czynników, które występowały od początku roku (m.in. wspomniane rosnące ceny paliw i wzrost obciążeń podatkowych). Dodatkowo, publikacja ta idzie w parze z dynamiczną zwyżką indeksów nastrojów konsumenckich w lutym. Najnowsze dane w tym zakresie poznamy w najbliższy piątek za pomocą indeksu Uniwersytetu Michigan.

Warto także odnotować, że sukcesem zakończyła się pierwsza od 2010 r. aukcja irlandzkiego długu. 10-letnie obligacje zostały sprzedane przy rentowności 4,15 proc. przy popycie ponad 2-krotnie przekraczającym zaoferowane 5 mld euro. 

Kurs EUR/USD jednoznacznie zareagował na wieści ze Stanów Zjednoczonych i w efekcie po południu obserwowane są nowe minima przy 1,2923 USD. Jest to także efekt ostatecznego przełamania wsparcia w rejonie 1,2950 USD, do czego grunt został przygotowany jeszcze przed publikacją danych, gdy kurs dynamicznie zniżkował poniżej 1,3015 USD. W takim układzie jest spora szansa, że w ramach wybicia rynek zdoła przetestować ważne wsparcie przy 1,2875 USD, wyznaczone dołkami z listopada i grudnia minionego roku oraz 50 proc. zniesienia całej fali wzrostowej od minimum 1,2041 USD. 

Podczas środowej sesji indeks WIG20 osunął się do głównego krótkoterminowego wsparcia na poziomie 2470 pkt oraz pokonanej linii trendu spadkowego. Wsparcie to jest główną linią obrony i jego przebicie może skutkować docelowo powrotem w okolice minimów w tegorocznym trendzie spadkowym oraz testem 2400 pkt. Nadal relatywnie lepiej prezentują się małe i średnie spółki, których indeksy utrzymują dotychczasowe zdobycze, a dopełnieniem pozytywnego obrazu mWIG40 powinno być ostatecznie zamknięcie luki z lipca 2011 r., o co trwa walka od kilku sesji. Z podobną sytuacją mamy do czynienia za oceanem, gdzie indeks Russell 2000 od listopada zachowuje się lepiej niż S&P 500, a nadwyżkowa stopa zwrotu z tego indeksu, licząc od maja, przekracza 5 pp. Z kolei środowe otwarcie w USA przebiega w stylu podobnym do poprzednich kilku sesji, czyli konsolidacji przy 1550 pkt.

Sebastian Trojanowski