Początek czwartkowej sesji na warszawskiej giełdzie przyniósł kontynuację nieśmiało rodzącego się wzrostowego odreagowania. Przetrwało one jednak tylko do południa. Na otwarciu indeks największych spółek zyskiwał nieco ponad 0,3 proc. Nieznacznie lepszy był wskaźnik szerokiego rynku. mWIG40 zwyżkował o prawie 0,5 proc. Mimo niezłych nastrojów, panujących w otoczeniu, nasze byki nie były w stanie nie tylko podkreślić swojej przewagi, ale nawet utrzymać początkowego skromnego stanu posiadania. WIG20 już po trzech godzinach znalazł się pod kreską, a za nim podążyły pozostałe wskaźniki. Jedynie indeks średniaków bronił się z większą determinacją. Generalnie jednak, podobnie jak w trakcie dwóch poprzednich sesji, zmiany wartości indeksów wciągu dnia były wręcz symboliczne.

W gronie blue chips jedynie w pierwszych minutach handlu widać było większe zróżnicowanie. Z czasem sytuacja poszczególnych walorów ulegała wyrównaniu. W większości przypadków znamy kursów nie przekraczały kilku dziesiątych części procenta. Trzy wyjątki to spadające momentami o ponad 3 proc. walory TVN, zniżkujące o ponad 1 proc. akcje Bogdanki oraz rosnące o niemal 3 proc. papiery Synthosu. Po południu o ponad 1 proc. w górę szły akcje Telekomunikacji Polskiej. Po porannym spadku o niemal 1 proc., wczesnym popołudniem akcje PGNiG drożały o 0,7 proc. W odwrotnymi kierunku szły zmiany kursu PGE: od zwyżki o 0,8 proc. do spadku o ponad 0,5 proc.

W gronie mniejszych spółek zwracał uwagę przekraczający 16 proc. skok notowań akcji DSS. Spółka, która niefortunnie zakończyła przygodę z budową autostrad wraca do korzeni. Poinformowała o pozyskaniu partnera do poszukiwania pierwiastków ziem rzadkich w Mongolii. Dobrą passę kontynuują spółki odzieżowe. Papiery Redanu zyskiwały chwilami niemal 20 proc. O ponad 11 proc. w górę szły walory Próchnika. Dynamiczny rajd kontynuują akcje Budimexu. Tym razem rosły o niemal 5 proc. Od połowy lutego zyskały 20 proc. Nie wiedzie się natomiast spółce deweloperskiej Gant. W czwartek jej akcje zniżkowały o 7-9 proc. Od połowy grudnia ubiegłego roku poszły one w dół o 40 proc.

Inwestorzy na głównych giełdach europejskich zaczęli dzień dość odważnie. Indeksy w Paryżu, Frankfurcie i Londynie rano zyskiwały po 0,6-0,8 proc. Z czasem jednak „animusz” byków wyczerpywał się i nastąpił powrót do znanego z poprzednich dni marazmu. Na tym tle wyróżniały się zwyżkujące po ponad 1 proc. wskaźniki w Atenach, Budapeszcie, Sofii i Stambule.

Na sytuację na rynkach nie zadziałała żadna z licznie dziś publikowanych informacji makroekonomicznych. Najważniejsze z nich to rozczarowująca dynamika amerykańskiej gospodarki. PKB Stanów Zjednoczonych zwiększył się w czwartym kwartale ubiegłego roku o 0,1 proc. Spodziewano się zwyżki o 0,5 proc. Przyjemną niespodziankę sprawił rynek pracy. Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych zmniejszyła się z 366 tys. do 344 tys. Oczekiwano, że będzie ich 360 tys. Indeks aktywności gospodarczej w rejonie Chicago zwiększył się z 55,6 do 56,8 punktu.

Mimo dobrych danych, inwestorzy na nowojorskiej giełdzie nie pałali chęcią kupna akcji. W pierwszych minutach sesji S&P500 zwyżkował o około 0,1 proc. i nie wykazywał chęci do większych zmian.

Na godzinę przed końcem handlu w Warszawie indeks naszych największych spółek i wskaźnik szerokiego rynku zyskiwały po 0,1 proc., mWIG40 rósł o 0,15 proc., a sWIG80 nie zmienił swej wartości. Obroty wyniosły 595 mln zł. 

Roman Przasnyski