Sąd uniewinnił dzisiaj prof. Jana Winnickiego oskarżonego z prywatnego aktu oskarżenia o zniesławienie byłego prezesa NBP Sławomira Skrzypka. Sprawa wywoływała sporo emocji, gdyż wyrok skazujący zmusiłby prof. Winnickiego do rezygnacji ze stanowiska w RPP.

Wbrew oficjalnym deklaracjom członków rady oraz samego prezesa NBP Marka Belki w radzie najwidoczniej ustalił się wyraźny podział na skrzydło jastrzębie i gołębie. Zwolennicy zakończenia tego cyklu obniżek argumentują, że zbyt nagły spadek stopy referencyjnej może wystraszyć z naszego kraju kapitał zachodni, który hurtem kupował ostatnio polskie obligacje rządowe. Dowodem na poparcie tego argumentu jest wyraźne zatrzymanie się spadku rentowności naszych dziesięciolatek.

Każda zmiana w składzie RPP mogłaby zmienić układ sił i wpłynąć na decyzję w sprawie stóp procentowych w marcu. Ta nadal pozostaje niepewna. Jak sygnalizowaliśmy wczoraj, część członków rady opowiada się za pozostawieniem stóp na niezmienionym poziomie i możliwe jest, że na najbliższym posiedzeniu nie dopuszczą oni do dalszego luzowania polityki monetarnej. Kolejna decyzja może odbić się szerokim echem w mediach, gdyż poziomem stóp procentowych coraz bardziej interesuje się nie tylko minister finansów, ale także premier

Za kolejną obniżką stóp mogą przemawiać dzisiejsze dane o inflacji w Polsce, która spadała w styczniu (do 0,1% w relacji miesięcznej i 1,7% w relacji rocznej) bardziej niż zakładały prognozy. Inflacja już dawno nie była w naszym kraju tak niska, a to zostawia pole do dalszego luzowania polityki monetarnej. Informacja ta oraz bardzo dobry odczyt indeksu NY Empire State (10 pkt wobec prognozy na poziomie -2 pkt.). Spowodowały, że indeks WIG20 po dość nieciekawym początku sesji ruszył stanowczo na północ sięgając wartości 2470 pkt. 

Znaczne uspokojenie dało się także zaobserwować na rynku walutowym. Złoty był dzisiaj bardzo stabilny i przez większość czasu kurs względem głównych walut pozostawał na niezmienionym poziomie. Wyjątkiem była publikacja danych o inflacji kiedy to doszło do nagłej wyprzedaży złotego. Nie trwała ona jednak długo i kurs wrócił szybko w pobliże poziomu otwarcia. Po godzinie 16 euro kosztowało 4,18 zł, a dolar i frank szwajcarski odpowiednio 3,13 zł i 3,39 zł.

Błażej Mykowski