Dodatkowy wpływ na dzisiaj obserwowany marazm miał brak publikacji makroekonomicznych oraz fakt, że dwie istotne informacje, które na rynek napłynęły jeszcze przed otwarciem notowań, zostały przez inwestorów w znacznej mierze zignorowane. W pierwszej kolejności chodziło o przegraną koalicji CDU/FDP (jednym głosem) w wyborach lokalnych w Dolnej Saksonii na którą notowania pary EUR/USD niespecjalnie reagowały. Kolejnym potencjalnym impulsem mogła być informacja, że w tym tygodniu Izba Reprezentantów ma głosować nad podniesieniem limitu zadłużenia o trzy miesiące, by w ten sposób dać więcej czasu Senatowi na uchwalenie budżetu. W piątek z tego faktu ucieszyli się amerykańscy inwestorzy, ale europejscy na tym etapie niespecjalnie się tą informacją przejęli. 

Na GPW istotnym też mógł być fakt spodziewanej niskiej płynności na parkiecie, co odstraszało wielu dużych inwestorów od rynku. Doszło więc do samospełniającej się przepowiedni, gdzie oczekiwana niska płynności stała się rzeczywistością. Jedynie w sektorze małych spółek wciąż panowała relatywnie gorąca atmosfera, a indeks sWIG80 ostatecznie zyskał ponad 1%. Nieźle radziły sobie również wybrane średnie spółki, gdzie na szczególną uwagę zasłużyły Zakłady Azotowe w Tarnowie-Mościcach oraz Alior.

Akcje tej pierwszej spółki zyskiwały w oczekiwani na wejście do indeksu MSCI, a drugiej drożały po licznych rekomendacjach z wysokimi cenami docelowymi wydawanymi przez zagranicznych brokerów. W sektorze blue chipów miały miejsce jedynie dwie interesujące historie w postaci nowych tegorocznych rekordów akcji PGNiG oraz dynamicznego odreagowania na walorach Kernela po opublikowaniu przez spółkę pomyślnych danych o sprzedaży za okres październik-grudzień 2012. Sam indeks WIG20 ostatecznie wartości niemalże nie zmienił i w okolicach neutralnych poziomów oczekuje na powrót Amerykanów.

Łukasz Bugaj