Od niemal dwóch tygodni nie mieliśmy w Europie sesji spadkowej o istotnym znaczeniu. Korekty trendu wzrostowego - jeśli w ogóle mają miejsce - przybierają postać kilkugodzinnego ruchu bocznego, po którym indeksy ponownie zaczynają się wspinać. Jest to bardzo przyjemne dla posiadaczy akcji i bardzo denerwujące dla tych, którzy chcieliby dołączyć do ich grona, ale boją się nadziać na korektę spadkową.

Nie są to oczekiwania bezpodstawne, ponieważ rajd św. Mikołaja w tym roku rozpoczął się już w połowie listopada i od tamtej pory nie mieliśmy do czynienia z korektą spadkową, która utrzymałaby się dłużej niż jeden dzień. Zatem wskaźniki techniczne stają się coraz bardziej rozgrzane i krótkie postoje indeksów nie wystarczają do ich schłodzenia. Mimo to, im większa jest grupa "zwolenników" korekty, tym bardziej nie chce ona nadejść. Również w czwartek indeksy poruszały się w ograniczonym zakresie i notowały na koniec dnia niewielkie wzrosty w nadziei na osiągnięcie kompromisu w USA.

Także Wall Street ma za sobą spokojną sesję, w czasie której S&P zyskał 0,5 proc. Spokój na rynkach wskazuje, że inwestorzy oczekiwali osiągnięcia porozumienia polityków w sprawie podatków dla najbogatszych. Tymczasem już po zakończeniu sesji w USA Republikanie odwołali głosowanie nad planem podatkowym, co przyczyniło się w dużym stopniu do spadku kontraktów na S&P o 1,5 proc. dziś rano. Ucierpiały także giełdy azjatyckie - Nikkei i Kospi straciły po blisko 1 proc., Hang Seng tracił 0,8 proc. na trzy kwadranse przed końcem notowań, a giełda w Szanghaju zakończyła dzień stratą 0,7 proc.

Okoliczności - a więc niepewność co do możliwości ominięcia klifu fiskalnego w USA, tygodnie zwyżek bez pełnowartościowej korekty, która schłodziłaby indeksy, bliskość kolejnych oporów - są wymarzone do spadku cen akcji w Europie. Jak długiego? Nie można przesądzić. Już pojawiły się głosy, że w ciągu kilku dni powstanie "Plan C" w USA w sprawie podatków, chętnych do zakupu przecenionych choć trochę akcji jest wielu, a rynki w ostatnich dniach są bardzo mocne. Za mocniejszą korektą przemawia tylko fizyka rynku i zbyt ostre tempo ostatnich wzrostów. Być może jednak przerwa świąteczna i oczekiwany spadek aktywności inwestorów zdołają schłodzić wskaźniki techniczne.

Emil Szweda