Fed będzie drukował, pytanie ile?

Fed stoi dziś przed koniecznością podjęcia konkretnej decyzji. Z końcem roku wyczerpie się operacja Twist, w ramach której Fed kupował długoterminowe obligacje rządowe, sprzedając jednocześnie krótkoterminowe. Tym sposobem obniżał on długoterminowe rentowności (skutecznie) nie powiększając bazy monetarnej (co czyni strategię wyjścia łatwiejszą i teoretycznie zmniejsza ryzyko inflacji). Bernanke chciałby zapewne tę operację kontynuować, problem jednak w tym, iż kończą się krótkoterminowe obligacje, które można sprzedać. Jeśli Fed wygasiłby operację, doprowadziłby faktycznie do pewnego zacieśnienia monetarnego. Dlatego też oczekuje się, iż rozszerzona zostanie operacja QE3 (w ramach której Fed kupuje obligacje hipoteczne za 40 mld USD miesięcznie) o sumę rzędu 40-45 mld USD (45mld USD to miesięczna deklaracja odnośnie operacji Twist).

Akcje Fed kojarzą się rynkom z osłabieniem dolara i wzrostami cen akcji. Jednak nie jest powiedziane, iż dziś nie będzie odwrotnie. Fed ma bowiem wiele argumentów, by dokonać mniejszej ekspansji niż oczekuje rynek:
- bezpośrednie zakupy są silniejszym bodźcem niż Twist, gdyż powiększają bazę monetarną – James Bullard z FOMC powiedział, iż wystarczyłoby 25 mld USD QE3 aby zrównoważyć wygaszenie operacji
- w przyszłym roku skład głosujący będzie jeszcze bardziej gołębi niż teraz – Bernanke nie musi się zatem spieszyć
- stopa bezrobocia jest najniżej od 2008 roku – trudno byłoby zatem uzasadnić dodatkową ekspansję
- Fed może chcieć też wywrzeć presję na politykach, aby porozumieli się ws. klifu fiskalnego

ZEW vs amerykański eksport, czyli przedgwiazdkowa ignorancja

Na rynkach mamy kontynuację wybornych nastrojów, które widać przede wszystkim na europejskich parkietach, choć wczoraj na ten przedświąteczny wagon wskoczyli też inwestorzy z Wall Street. Zachowanie to jest o tyle nietypowe, iż w zasadzie nie ma wyraźnego powodu do takiego optymizmu. Dzisiejsza decyzja Fed będzie raczej jedynie przedłużeniem polityki tego banku a nie nowym zastrzykiem dla gospodarki. „Sukces” greckiej operacji odkupu eliminuje pewne ryzyka, ale to trochę za mało, szczególnie, że komplikacje polityczne pojawiły się na innym froncie (Włochy). Kilka tygodni temu pisaliśmy, iż rynek może nabrać się na ożywienie w Chinach (które naszym zdaniem jest przejściowe) i to chyba główny pretekst patrząc na zachowanie niemieckiego DAXa.

Dane z innych części globu są zdecydowanie mniej przekonujące i widać to po wczorajszych publikacjach. Z jednej strony mieliśmy skokowy wzrost indeksu ZEW (z -15,7 do +6,9 pkt.). Wielokrotnie pisaliśmy jednak, iż naszym zdaniem wartość prognostyczna tego indeksu jest mocno dyskusyjna, gdyż jest to indeks nastrojów inwestorów i analityków. Przy niemieckim indeksie blisko szczytów hossy trudno oczekiwać, aby te nastroje ulegały pogorszeniu… co nie musi mówić nam czegokolwiek o stanie gospodarki, a wręcz przy dużych skokach indeksu może świadczyć o wykupieniu rynku. Z drugiej strony rynek zignorował fatalne dane z USA, gdzie spadek eksportu o 3,6% m/m w październiku wskazał, iż wrześniowy wzrost (o 3,1% m/m) był przypadkowy. Jednocześnie dane automatycznie wykopały sporą dziurę dla PKB w czwartym kwartale (podobnie jak wcześniej europejskie dane o produkcji). Warto zwrócić uwagę, iż równie słabe dane dotyczące kondycji handlu zagranicznego zostały podane z Chin. Tym samym stawiana przez nas jesienią teza, iż rynki będą chciały przepchnąć problemy na rok przyszły wydaje się aktualna.

Prywatni inwestorzy umorzyli Grecji 21 mld EUR

Śmiały, żeby nie powiedzieć bezczelny, plan europejskich polityków powiódł się. Przeprowadzono operację oddłużenia Grecji sięgając raz jeszcze do cudzej kieszeni. Inwestorzy prywatni, którzy już wiosną zgodzili się na bardzo dużą redukcję długu zostali „zaproszeni” do dowolnego udziału w operacji odkupu, w ramach której za każde euro długu dostawali ok. 35c. Ta operacja otwiera drogę do wypłaty Grekom dużej transzy i kupuje im kilka miesięcy spokoju. Jeśli jednak ożywienie nie nadejdzie, w przyszłym roku znów trzeba będzie redukować Grekom dług, a wtedy zapłacić będą musieli już podatnicy – prywatnego długu bowiem już niemalże nie ma.

dr Przemysław Kwiecień