Piątkowy spadek wspólnej waluty należało potraktować jako korektę, która da możliwość wejścia w rynek po korzystniejszych poziomach przed oczekiwanym większym ruchem. Zresztą wytłumaczenia zniżki nie były zbyt wiarygodne, jeżeli chodzi o możliwość wykreowania dłuższego impulsu – odnotowano słowa niemieckich polityków z rządzącej CDU/CSU, którzy przyznali, iż ECB nawet jeżeli uruchomi program OMT, to powinien ograniczać zakupy i dać do zrozumienia, iż program ten jest czasowy. Rynek odebrał to też jako ogólną niechęć Niemiec do wspierania krajów Południa mających problemy, zwłaszcza w momencie, kiedy waży się kwestia sfinansowania dodatkowych potrzeb Grecji.

Tyle, że przed wyborami zaplanowanymi na jesień 2013 r. takich sformułowań będzie więcej i nie należy się nimi zbytnio sugerować. Na rynku cały czas spekulowano też o greckim impasie – obawy wzbudzały zwłaszcza pomysły przekazania Grekom tylko 13,5 mld EUR z 31,5 mld EUR, które powinny trafić do tego kraju w najbliższych tygodniach (miałoby to wystarczyć do 2014 r.), a także brak szans na porozumienie z Międzynarodowym Funduszem Walutowym, który chce wymusić na Europie zgodę na kolejną restrukturyzację greckiego długu (tym razem z uwzględnieniem publicznych pożyczkodawców, tzw. OSI). Niektórzy zwracali też uwagę na konflikt militarny w strefie Gazy, który mógłby zwiększyć globalne ryzyko (gdyby doszło do jego eskalacji i mocniejszego zaangażowania się Egiptu, czy Iranu – nawet pośrednio) i tym samym umocnić dolara (tyle, że na razie zakłada się, iż operacja Izraela będzie krótka). Tematem do spekulacji był też tzw. fiscal cliff w USA.

Sytuacja odwróciła się jednak już w piątkowe popołudnie, a w poniedziałek rano pozytywny trend był kontynuowany. Co takiego się wydarzyło? W Wall Street Journal pojawił się artykuł, w którym zasugerowano, iż Biały Dom, a także Republikanie byliby skłonni porozumieć się w kwestii wdrożenia tzw. mini-planu cięć wydatków i zmian w podatkach, który pozwoliłby na wypracowanie większego kompleksowego porozumienia do połowy 2013 r., oczywiście po drodze unikając wspomnianego klifu fiskalnego. Te spekulacje zostały oczywiście oficjalnie zdementowane przez polityków, ale biorąc pod uwagę dość pozytywne nastawienie republikańskiego spikera Johna Boehnera po piątkowym spotkaniu prezydenta Obamy z liderami Kongresu, można oczekiwać, iż coś jest na rzeczy.

Wprawdzie oficjalna linia zakłada możliwość dyskusji nt. dodatkowych dochodów, jeżeli będą im towarzyszyć znaczące cięcia wydatków, ale jedno nie wyklucza drugiego (czyli tzw. mini-planu). Oczywiście nie musi zostać on wdrożony, ale dla rynków to sygnał, iż USA mają gotowy plan B na sytuację, kiedy nie udaje się wypracować szerszego konsensusu przed końcem roku. Problem klifu fiskalnego zostanie zatem odroczony o kilka dobrych miesięcy, co tym samym daje rynkom pretekst do większego odreagowania. O ile oczywiście zdejmie się też z wokandy kwestię grecką.

W sobotę szef Eurogrupy J.C.Juncker przyznał, iż obie strony (Eurogrupa i MFW) dokonały zbliżenia stanowisk ws. greckiej, chociaż nie podał więcej szczegółów. Biorąc pod uwagę, iż szefową MFW jest była francuska minister, wydaje się mało prawdopodobne, aby różnica zdań w kwestii finansowania Grecji, rzeczywiście doprowadziła do decyzyjnego paraliżu i jutro powinniśmy zobaczyć jakąś formę kompromisu. Dla rynków, które w piątek dyskontowały scenariusz tylko 13,5 mld EUR wsparcia, każda forma porozumienia może zostać odebrana za optymistyczną. Zwłaszcza, iż ostatecznie obrót spraw może być bardziej korzystny – wczoraj jeden z członków ECB, Joerg Asmussen stwierdził, iż kwestia udzielenia wsparcia powinna wykraczać poza rok 2014.

Dzisiaj w kalendarzu mamy dane nt. sprzedaży nowych domów na rynku wtórnym w USA za październik (szacunki 4,75 mln), oraz indeks nastrojów rynku nieruchomości NAHB w listopadzie (oczekiwania 41 pkt.) – wszystko o godz. 16:00. Pytanie jednak, czy jest sens zwracać zbytnio uwagę na dane z USA, skoro mogą być one zaburzone przez huragan Sandy (podobnie jak odczyty nt. produkcji przemysłowej, które poznaliśmy w piątek).

W tym tygodniu ważniejsze mogą okazać się – jutrzejsze wystąpienie szefa FED na sympozjum w Nowym Jorku (czy Ben Bernanke naświetli coś w temacie zwiększenia programu QE3 przed grudniowym posiedzeniem FOMC), oraz tzw. Black Friday, czyli zakupowy piątek przypadający po czwartkowym Święcie Dziękczynienia, który można potraktować jako dość dobry miernik konsumenckiego optymizmu u przeciętnych Amerykanów. Równie istotne będą też: wspomniane już wtorkowe spotkanie Eurogrupy, oraz rozpoczynający się w czwartek, dwudniowy szczyt UE ws. budżetu, a także publikowane tego samego dnia wstępne indeksy PMI z Chin i strefy euro. W przypadku danych z Państwa Środka powinny one potwierdzić rynkowe oczekiwania związane z ożywieniem w IV kwartale.

EUR/USD – Wyjście ponad 1,28 będzie dość pozytywnym sygnałem

Linia spadkowa trendu widocznego na wykresie kanału spadkowego, przebiega w okolicach 1,2790, a kilka pipsów wyżej (1,2803) można wyznaczyć poziomy opór na bazie dawnego minimum z 1 października br. Generalnie wyjście ponad poziom 1,28 (biorąc pod uwagę ostatnie zachowanie się rynku, oraz wskazania płynące ze wskaźników), będzie odebrane jako dość pozytywny sygnał w średnim terminie, a znaczenie kolejnego oporu (1,2830) nie powinno być aż tak duże. Niemniej dopiero wyraźne uporanie się ze strefą 1,2850-1,2880 będzie świadczyć o tym, iż w kolejnych tygodniach (grudzień) mamy szanse na testowanie wrześniowo-październikowych szczytów powyżej 1,31. Chociaż już teraz prawdopodobieństwo zaistnienia powyższego scenariusza można ocenić jako duże.

Marek Rogalski