Z drugiej strony, paradoksalnie w przeszłości takie „puste” tygodnie często bywały początkiem sporych zmian na rynkach, gdyż inwestorzy nie mając celu w postaci konkretnego raportu, czy posiedzenia banku centralnego byli bardziej otwarci na nowe impulsy.

Eurogrupa czeka na raport Trojki

Dziś odbędzie się posiedzenie eurogrupy i mając na uwadze ciągle duże zainteresowanie inwestorów sytuacją w Europie mogłoby to oznaczać burzliwy początek tygodnia na rynkach. Tak się raczej jednak nie stanie, a przynajmniej to nie euro grupa będzie dostarczać wrażeń. W temacie pomocy dla Hiszpanii ręce europejskich polityków zdają się być związane i czekamy tu na decyzję polityczną Madrytu, a zatem prawdopodobnie na lokalne wybory 21 października. W temacie Grecji czekamy za to na raport Trojki.

Podobno kością niezgody pozostają oszczędności na kwotę ok. 2,5 mld EUR. Europa jednak nie będzie się spieszyć – Grekom ma starczyć pieniędzy do końca listopada (tak sugerował Samaras, a zatem faktycznie może mogli poradzić sobie jeszcze dłużej) i plan może zakładać zajęcie się tematem Grecji dopiero po udzieleniu Hiszpanii pomocy, tak aby zabezpieczyć się przed ewentualną negatywną reakcją rynku. Zakłada się jednak, że Grecja miałaby dostać najbliższą transzę aby ponownie kupić trochę czasu i dać Hiszpanii czas na wyjście z kłopotów. To są jednak na razie spekulacje – konkretnych decyzji dziś raczej nie poznamy.

Uwaga na dane z Australii

Jedną z ciekawszych publikacji w tym tygodniu będzie raport o zatrudnieniu w australijskiej gospodarce. Poznamy go w czasie czwartkowej sesji azjatyckiej. Dane mają niebagatelny wpływ na decyzje w zakresie polityki monetarnej, a przypomnijmy, iż w ubiegłym tygodniu RBA dość nieoczekiwanie obniżył stopy procentowe. Słabe dane z rynku pracy (który po silnym odbiciu w 2010 roku powoli, acz systematycznie słabnie) mogłyby takie oczekiwania jeszcze nasilić, prowadząc do dalszej przeceny AUD. Konsensus zakłada wzrost zatrudnienia o 4,4 tys., ale także wzrost stopy bezrobocia z 5,1% do 5,3%.

Echa raportu z rynku pracy

Dane z amerykańskiego rynku pracy odbiły się szerokim echem. Sam wzrost zatrudnienia miał tu najmniejsze znaczenie – 114 tys. nowych miejsc pracy to dokładnie tyle, ile oczekiwał rynek. Większą niespodzianką była już rewizja danych za sierpień – o 46 tys. w górę. Jednak największym zaskoczeniem okazał się bardzo duży spadek stopy bezrobocia, z 8,1 do 7,8%, podczas gdy konsensus zakładał jej wzrost (do 8,2%)! W USA rozgorzało, pojawiły się nawet głosy, iż raport jest wyjątkowo dobry na miesiąc przed wyborami prezydenckimi. To mocno spiskowa teoria, niezaprzeczalnym faktem jest natomiast, iż niższa stopa bezrobocia to efekt zatrudnienia na część etatu, co zmniejsza pozytywną jego wymowę.

Dane o zmianie zatrudnienia i stopie bezrobocia pochodzą z dwóch oddzielnych raportów, dlatego możliwym jest aby w przypadku jednego odczytu tak bardzo się rozminęły. Najpewniej będzie założyć na moment obecny stopniową poprawę sytuacji na rynku pracy, ale zbyt słabą aby zagrozić wdrażaniu QE3. Wątpliwości powinien wyjaśnić kolejny raport. To teoretycznie oznaczałoby, iż rynkowe byki mają wolną drogę. Z drugiej strony poprawa sytuacji gospodarczej została już przez rynki zdyskontowana w czasie wakacji.

dr Przemysław Kwiecień