Niespokojne ruchy były udziałem zwłaszcza inwestorów na rynku ropy, którzy byli rozdarci przez liczne (i często wykluczające się wzajemnie) komunikaty ze strony różnych państw i instytucji. Warto jednak przyjrzeć się ogólnej sytuacji na rynku ropy naftowej, by w natłoku informacji dostrzec najważniejsze tendencje. Wśród nich najważniejsze jest oczywiście spojrzenie na rynek od strony fundamentalnej (relacja popytu i podaży), a także ocena ryzyka geopolitycznego, z jakim mamy do czynienia w przypadku cen ropy naftowej.

Jeśli chodzi o sytuację fundamentalną, to sprzyja ona podażowej stronie rynku. Produkcja ropy utrzymuje się na wysokim poziomie, a luka podażowa, wynikająca z sankcji nałożonych na Iran przez Stany Zjednoczone i Europę, została uzupełniona przez surowiec produkowany w innych krajach, przede wszystkim w Arabii Saudyjskiej, będącej największym producentem ropy spośród państw należących do OPEC. Jeśli zaś chodzi o produkcję ropy poza kartelem, to ważnym jej elementem stała się Ameryka Północna, w której w coraz większym stopniu eksploatuje się piaski roponośne. Patrząc od strony podażowej, nie sposób nie wspomnieć także o relatywnie wysokim poziomie zapasów tego surowca, zwłaszcza w Chinach.

Podaż ropy naftowej pozostaje więc w trendzie wzrostowym – a wraz z nią, chociaż w nieco wolniejszym tempie, rośnie popyt. Wzrost popytu wynika przede wszystkim z zapotrzebowania na surowiec ze strony rozwijających się państw azjatyckich, które pomimo spowolnienia w światowej gospodarce nadal mogą pochwalić się dynamicznym wzrostem PKB. Niemniej jednak, prognozy tegorocznego popytu na ropę ze strony Chin są regularnie obniżane ze względu na postępujące spowolnienie gospodarcze w tym kraju. Natomiast popyt na ropę ze strony największych zachodnich gospodarek (USA, Unia Europejska) w tym roku ma wykazać ujemną dynamikę. Jeśli działania stymulacyjne w rozwiniętych gospodarkach zaczną przynosić efekt, to na wzrost popytu będzie można liczyć w przyszłym roku. Jednak jego dodatnia dynamika w ujęciu rdr będzie wynikała raczej z efektu niskiej bazy.

Oprócz danych fundamentalnych, duże znaczenie na rynku ropy naftowej ma sytuacja polityczna. W ostatnich miesiącach na pierwszym planie w tym zakresie pozostaje sytuacja na Bliskim Wschodzie, a w szczególności w Iranie. Oskarżenie tego kraju przez USA o prace nad programem atomowym, których celem miałoby być wyprodukowanie broni nuklearnej, doprowadziło do nałożenia sankcji gospodarczych na ten kraj. Na rynku szeroko komentowano możliwość ataku zbrojnego na Iran – jednak taki scenariusz jest póki co mało prawdopodobny. Pomysł ataku jest forsowany przez Izrael, jednak ten niewielki kraj potrzebuje do jego realizacji poparcia USA. Tymczasem amerykańscy politycy na razie są przeciwni tak drastycznym działaniom, zwłaszcza w obliczu zbliżających się wyborów prezydenckich (kolejnej wojnie na Bliskim Wschodzie nieprzychylne jest społeczeństwo amerykańskie). Po wyborach prezydenckich w USA ryzyko podjęcia zdecydowanych działań przez Amerykanów wzrośnie – i ten czynnik, łącznie z napiętą sytuacją w Syrii, mógłby powstrzymać ceny ropy przed spadkami.

Dorota Sierakowska