W efekcie sesję należy podzielić na dwie wzrostowe części, z których pierwsza charakteryzowała się niskim obrotem a druga przeniesieniem atmosfery z giełd otoczenia. Sam fakt, iż wzrost WIG20 w skali tygodnia właściwi pokrywa się ze zwyżką z piątku wskazuje, jak ważne dla atmosfery były dzisiejsze dane. Kluczem do pozytywnej reakcji był spadek bezrobocia do 7,8 procent i rewizja w górę danych o liczbie miejsc pracy z poprzedniego miesiąca, która zaprzeczyła pesymistycznym scenariuszom, jakie pojawiały się w części raportów płynących z USA. Dodatkowym elementem układanki jest fakt, iż dzisiejszy raport z rynku pracy w USA był tak naprawdę ostatnim, który będzie mocno dyskutowany w trakcie kończącej się już kampanii prezydenckiej. Komentatorzy polityczni wskazują, iż może mieć wpływ na wynik wyborów odbywających się na początku listopada. 

Nie zmienia to jednak faktu, iż w Warszawie tydzień skończył się sukcesem strony popytowej, która piątek do piątku podniosła WIG20 w 1,7 procent. Najważniejszym elementem dzisiejszego rozdania jest zanegowanie słabości indeksu w dwóch poprzednich tygodni i przełamanie korekcyjnych nastrojów, jakie pojawiły się na rynku w trakcie ostatnich dni. W istocie dobra postawa w dniu dzisiejszym wskazuje, iż rynek zakończył korektę bez poważniejszych strat i zbudował bazę do nowego spotkania indeksu z barierami 2425 i 2450 pkt. Kolejne sesje pokażą, czy na bazie trzytygodniowej korekty i kilkugodzinnego wzrostu rynek zbudował na tyle twarde dno w rejonie 2350 pkt., by jego obrona była sygnałem do wymarszu nad 2450 pkt. i związanego z tym wybicia z rocznej konsolidacji

Jeśli na jakimś polu można szukać wskazówek trwałości pozytywnego scenariusza, to głównie w otoczeniu rynku. Sam fakt. iż również amerykański indeks S&P500 zmierza do testu swojego szczytu fali wzrostowej, każe ostrożnie podchodzić do okazanej ostatnio siły ze strony GPW. Dobra sesja w dniu dzisiejszym to w sumie nic więcej niż podyktowany korelacją z innymi indeksami wzrost, który będzie łatwy do kontynuacji, gdy inne średnie będą szukały zwyżek. W takim kontekście przyszły sukces byków w Warszawie w największym stopniu zależy od tego, czy S&P500 pokona 1474 pkt. i zdoła ustabilizować się pomiędzy szczytem fal wzrostowych a maksimami wszech czasów w rejonie 1575 pkt.

Adam Stańczak