Ogłoszony wczoraj program OMT (Outright Monetary Transactions), pomimo, że trudno go nazwać zaskoczeniem, został przyjęty z dużym optymizmem. Europejskie i amerykańskie indeksy wybiły się górą z kilkutygodniowej konsolidacji, natomiast rentowności hiszpańskich i włoskich obligacji spadły. Takim namacalnym dowodem, że rynki wiążą duże nadzieje z tym programem może też być zachowanie EUR/CHF. Kurs wybił się z konsolidacji tuż powyżej 1,20, testując dziś 1,2076. Oczywiście pojawiają się głosy, że to efekt interwencji SNB. Jednak gdyby inwestorzy wciąż zakładali katastrofę strefy euro, to wyższe kursy zostałby natychmiast wykorzystane do sprzedaży.

Drugi program skupu obligacji

Program OMT będzie koncentrował się na papierach skarbowych z rynku wtórnego o terminie zapadalności do 3 lat. Nie będzie on limitowany żadną wartością, ale będzie sterylizowany. ECB zrezygnuje też ze statusu uprzywilejowanego wierzyciela. Warunkiem wdrożenia programu będzie zgłoszenie się danego kraju po pomoc do europejskich funduszy ratunkowych (EFSF/ESM), czyli zobowiązanie się do przeprowadzenia reform. Fundusze EFSF/ESM będą mogły wspierać bank centralny interweniując na pierwotnym rynku długu.

Oczywiście można mieć pewne wątpliwości co do skuteczności programu, spowodowane brakiem pełnej swobody ECB w kwestii interwencji oraz koniecznością zgłoszenia się kraju o pomoc finansową (więcej o tym w komentarzu „Interwencja EBC w wersji mini” http://www.xtb.pl/strefa-analityczna/puls-rynku/Interwencje-EBC-w-wersji-mini,20120906,181600). Jednak z drugiej strony, patrząc na to bardziej długoterminowo, interwencje na rynku długu ze strony ECB oraz europejskich funduszy pomocowych, przy jednoczesnym reformowaniu się państw zagrożonych kryzysem zadłużenia, stanowi mix dający realne nadzieje na przezwyciężenie tego kryzysu.

Rynek pracy w USA w centrum uwagi

Bernanke przemawiając w Jackson Hole kolejny raz zwrócił uwagę na nienajlepszą sytuację na amerykańskim rynku pracy. To właśnie od niej uzależnił podjęcie dalszych działań wspierających wzrost gospodarczy w USA. W tej sytuacji publikowane dziś miesięczne dane z rynku pracy, a także każde kolejne, będą mocno obserwowane przez inwestorów. W sierpniu oczekiwana jest stabilizacja stopy bezrobocia na poziomie 8,3%, co będzie już 43 kolejnym miesiącem, gdy przekracza ona poziom 8%.

Jednocześnie prognozowany jest wzrost zatrudnienia w sektorze pozarolniczym o 125 tys., po tym jak w lipcu sięgnął on 163 tys. Nie jest jednak wykluczone, że liczba stworzonych miejsc pracy będzie wyższa. Sierpniowy odczyt raportu ADP informował o 201 tys. nowych miejsc pracy w amerykańskim sektorze prywatnym wobec prognozowanych 140 tys. Na możliwość pozytywnej niespodzianki wskazują też tygodniowe dane nt. liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych.
Dzisiejsze dane będą w sposób oczywisty będą analizowane przez pryzmat potencjalnego uruchomienia przez Fed trzeciej rundy ilościowego luzowania polityki pieniężnej (QE3). Optymizm panujący na rynkach sprawia jednak, że każdy wynik różny od prognoz może zostać dobrze przyjęty. Lepsze dane dlatego, że są lepsze. Gorsze natomiast dlatego, że zwiększają szanse właśnie na QE3.

Piątkowe kalendarium

Piątkowe kalendarium to nie tylko miesięczny raport z amerykańskiego rynku pracy. Inwestorzy poznają też podobne dane z Kanady. Oczekiwana jest stabilizacja stopy bezrobocia na poziomie 7,3%, przy wzroście zatrudnienia o 10 tys. Przed południem zostaną natomiast opublikowane m.in. dane o produkcji przemysłowej w Wielkiej Brytanii i Niemczech. Rynek prognozuje, że w tym pierwszym kraju miesięczna dynamika produkcji wzrośnie o 1,6%, natomiast w drugim nie zmieni się. Oba raporty, podobnie jak dane z Kanady, jakkolwiek są ważne, to będą miały jedynie drugorzędny wpływ na nastroje.

W niedzielę zostanie opublikowana seria danych z Chin. Raporty nt. inflacji, produkcji i sprzedaży mogą wpłynąć na oczekiwania co do przyszłych decyzji Ludowego Banku Chin. Od kilku tygodni spekuluje się, że odpowiedzią banku na obserwowane w Chinach spowolnienie gospodarcze będzie obniżka stopy rezerw obowiązkowych lub stóp procentowych do której właśnie mogłoby dojść we wrześniu.

Marcin R. Kiepas