Dziś o 16:00 na sympozjum w Jackson Hole okaże się czy szef amerykańskiej Rezerwy Federalnej jest jeszcze w stanie tchnąć optymizm w inwestorów. To właśnie na to wydarzenie czeka cały świat finansów. W czasie tego spotkania Ben Bernanke może zasygnalizować kolejną rundę luzowania ilościowego. Gdyby nie padły słowa, które wielu uczestników rynku od dawna chciałoby usłyszeć, to bardzo prawdopodobne jest to, że eurodolar przebije poziom tygodniowego minimum (1,2470) i spadnie w okolice 1,24. Ostatnia ankieta na ten temat pokazała, że tylko 44 proc. zarządzających funduszami wierzy w kolejną rundę luzowania ilościowego (poprzednio 70 proc.).

Przed wystąpieniem Bernanke Eurostat opublikuje dane o inflacji HICP i stopie bezrobocia. Odczyt inflacji konsumenckiej w sierpniu ma, wg konsensusu rynkowego, wynieść 2,5 proc. w ujęciu rocznym (w lipcu wartość dynamiki rocznej wyniosła 2,4 proc.). Oczekiwany jest wzrost odsetka bezrobotnych w liczbie aktywnych zawodowych do 11,3 proc.

W cieniu wystąpienie szefa Fed opublikowane zostaną dane w USA. O 15:45 poznamy wartość indeksu Chicago PMI, który to obrazuje stan koniunktury w sektorze wytwórczym w regionie Chicago – jednym z ważniejszych ośrodków przemysłowych USA. Warto na niego zwrócić uwagę również z drugiego powodu – na przestrzeni ostatnich kilku lat współczynnik korelacji pomiędzy Chicago PMI i indeksem ISM wynosi ok. 0,9, co oznacza, że ma on dobre własności predykcyjne. 10 minut później Uniwersytet w Michigan opublikuje dane o nastroju konsumentów. Prognozowana wartość tego wskaźnika to 73,6 pkt., co wskazuje na wzrost optymizmu wśród Amerykanów (poprzednio: 72,3 pkt.). Ostatnim odczytem z USA będą zamówienia w przemyśle oraz zamówienia na dobra trwałego użytku. Rynek spodziewa się polepszenia obydwu wskaźników do odpowiednio: 4,2 proc. (m/m) i 1,8 proc. (m/m). 

W nocy opublikowano serię danych z Japonii. W ujęciu miesięcznym wzrosło tempo deflacji (do -0,4 proc.), stopa bezrobocia pozostała bez zmian na poziomie 4,3 proc. Wstępne dane o produkcji przemysłowej w lipcu pokazują znaczne spowolnienie do -1,2 proc. (m/m). Tak mocne osłabienie aktywności jest podyktowane coraz słabszym popytem zewnętrznym. 

Złoty traci
Złoty w perspektywie ostatnich dwóch dni jest najsłabszą walutą z grupy emerging markets i stracił do euro 2,4 proc. Kurs wzrósł dynamicznie w okolice 4,20, a rynek bardzo szybko wszedł w stan wykupienia. Ważnym poziomem oporu są okolice 4,22. O słabnącym impecie ruchu wzrostowego świadczy dywergencja, na którą wskazują oscylator stochastyczny wolny obliczany dla interwału godzinowego: szczyt poniżej 4,18 osiągnięty został przy wyższych wartościach PKS niż maksima w okolicach 4,20.

W krótkim terminie ważne wsparcie wyznacza poziom 4,1660 – poziom 38,2 proc. zniesienia wzrostów z ostatnich dwóch dni oraz wczorajsze dołki.
Wydarzenia ostatnich dni (nieoczekiwana obniżka stóp procentowych na Węgrzech, gołębia wypowiedź prezesa NBP oraz bardzo słaby odczyt PKB) nasiliły oczekiwania na obniżki stóp procentowych, co znajduje potwierdzenie na rynkach swapów stopy procentowej oraz kontraktów FRA. Wycena spadku stawek WIBOR 3M (w horyzoncie półrocznym) pogłębiła się w zaledwie tydzień o ponad 20 pb, mocno obniżyła się i uległa odwróceniu krzywa swapowa. Różnica nachylenia krzywej swapowej złotowej i eurowej gwałtownie wzrosła.

Naszym zdaniem NBP rozpocznie cykl redukcji kosztu pieniądza w listopadzie, ale z każdym słabym odczytem danych makroekonomicznych rośnie prawdopodobieństwo obniżki już w październiku. W rezultacie dyferencjał stóp choć wciąż będzie stosunkowo wysoki, to jednak mniej korzystny z punktu widzenia siły rodzimej waluty. Nieuchronne i bliskie rozpoczęcie luzowania polityki pieniężnej stawia także pod znakiem zapytania sens wiosennej podwyżki stóp procentowych.

Marcin Pietrzak

Bartosz Sawicki