W takim środowisku ciężko było o większe zmiany i rzeczywiście do nich nie doszło. Co prawda o poranku indeks krajowych blue chipów niejako mimochodem spadł poniżej istotnego wsparcia na poziomie 2300 pkt, ale szybko okazało się, że był to wypadek przy pracy i byki doprowadziły do zwyżek, które kulminując krótko po południu wyprowadziły WIG20 na nowe szczyty aktualnie trwającej fali zwyżkowej.

Rano popyt hamowały złe dane z Japonii, gdzie dynamika PKB w II kw. stopniała zaledwie do poziomu 0,3% kw/kw, co wyraźnie minęło się z oczekiwaniami wynoszącymi 0,6% i oznaczało szybkie hamowanie w porównaniu do pierwszych trzech miesięcy, kiedy PKB zwiększył się o 1,3% kw/kw. Później pomocą dla popytu służyły wyniki aukcji włoskich bonów, gdzie rentowności papierów co prawda kosmetycznie wzrosły, ale pozostawały wyraźnie poniżej ciężkich do strawienia poziomów z końca lipca (okolice 4%) oraz bardzo dobrze spisał się popyt.

Tym niemniej o wciąż obecnej wyraźnej awersji do ryzyka świadczyły wyniki niemieckiej aukcji bonów, gdzie uzyskane rentowności spadły do nowych rekordowo niskich poziomów wynoszących dla instrumentów półrocznych -0.0499%.

Popołudniem przyszedł czas na zadyszkę kupujących, która widoczna była nie tylko nad Wisłą, ale również na głównych europejskich parkietach. Tym samym GPW nie szła już swoją ścieżką, jak to miało miejsce w czwartek minionego tygodnia, ale zgodnie podążała za wskazaniami większych parkietów.

Tym niemniej wciąż wyróżnialiśmy się względną siłą, gdyż spadki nad Wisłą były mniejsze niż za naszą zachodnią granicą. Takie zachowanie było o tyle interesujące, że notowaniom ciążyły spadki kursu akcji KGHM, który opublikował dzisiaj wyniki finansowe. Na poziomie jednostkowym raport był minimalnie lepszy od oczekiwań, ale minął się z nim na poziomie grupy. Negatywne zaskoczenie w przypadku niedawno przejętej Quadry skutkowało zniżką cen akcji o 0,9%.

Ostatecznie WIG20 zamknął dzień stratą o kosmetyczne 0,05% i utrzymał się powyżej istotnego wsparcia na wysokości 2300 pkt. Tym niemniej gorsze zachowanie w drugiej połowie sesji sugeruje coraz większe problemy byków z dalszym marszem na północ. Liczyć się więc trzeba z możliwością rozpoczęcia korekty, której początek sygnalizowałby istotny spadek indeksu największych spółek z GPW poniżej dzisiejszego minimum. 

Łukasz Bugaj