Tymczasem wczoraj na plus udało się wyjść jedynie nielicznym surowcom – wśród nich znalazły się kontrakty na kakao (największy wzrost, o 1,2-1,3%), a także pallad, platyna i futures na bawełnę i gaz ziemny w USA. Natomiast na największym minusie we wtorek znalazły się notowania soku pomarańczowego, zbóż (pszenica, kukurydza) oraz ropy naftowej.

Duży spadek zapasów ropy w USA

Notowania amerykańskiej ropy naftowej typu West Texas Intermediate spadły wczoraj o 1,74% do poziomu 87,96 USD za baryłkę. Stronie popytowej nie pomogła nawet publikacja Amerykańskiego Instytutu Paliw (API), w której podano, że w minionym tygodniu zapasy ropy w USA spadły o, bagatela, 11,6 mln baryłek, do poziomu 369,7 mln baryłek. Tymczasem na rynku spodziewano się spadku o niewiele ponad milion baryłek.

Według raportu API, tak duża zniżka zapasów wynika przede wszystkim ze spadku ilości importowanej do USA ropy naftowej (o ok. 800 tysięcy baryłek dziennie). Wczorajsza zachowawcza reakcja inwestorów wynika prawdopodobnie po części z oczekiwania na dzisiejszy raport amerykańskiego Departamentu Energii (DoE), w którym również podane zostaną dane dotyczące zmiany zapasów paliw w USA w minionym tygodniu. Dane DoE są bowiem kompletniejsze ze względu na fakt, że wynikają one z danych zebranych obowiązkowo od uczestników amerykańskiego rynku paliw. Natomiast raporty API powstają na bazie dobrowolnie wypełnianych ankiet.

Dziś rano notowania ropy naftowej typu WTI utrzymują się stabilnie w okolicach 88 USD za baryłkę. Najbliższe poziomy oporu znajdują się już w rejonie 89-90 USD za baryłkę. Natomiast najbliższą barierą dla strony podażowej jest rejon 85-86,5 USD za baryłkę.

Słabe dane z Chin na drugim planie

Wzrost notowań ropy może być dziś powstrzymywany przez słabe dane makro. Dziś nad ranem pojawiły się m.in. odczyty indeksu PMI dla chińskiego przemysłu za lipiec. Według rządowych danych, znalazł się on na poziomie 50,1 pkt., podczas gdy oczekiwano odczytu 50,3 pkt. (poprzedni wynosił 50,2 pkt.). Tymczasem indeks PMI wyliczany przez HSBC i Markit Economics znalazł się w lipcu na poziomie 49,3 pkt. – jest to korekta w górę wobec poprzedniego odczytu (48,2 pkt.), jednak spodziewano się jeszcze lepszego odczytu (49,5 pkt.).

Dzisiejsze dane z Chin nie dają inwestorom powodów do optymizmu, jednak rynki je poniekąd zignorowały, skupiając się obecnie bardziej na spekulacjach dotyczących możliwych działań FOMC i ECB. Ponadto, lipcowy odczyt indeksu PMI w Chinach i tak był niezły w porównaniu z analogicznym wskaźnikiem z Australii – w lipcu indeks PMI dla australijskiego przemysłu znalazł się na poziomie 40,3 pkt., znacznie poniżej wcześniejszego odczytu (47,2 pkt.).

Dorota Sierakowska