Inwestorzy giełdowi wykazali nieznacznie mniej optymizmu. Na parkietach zapanował delikatny kolor czerwony: DAX -0.03%, FTSE100 -1.02%, CAC40 – 0.87%. Na nieznacznym minusie notowania zakończyła warszawska giełda (WIG20 – 0.23%). Spadki nie ominęły również amerykańskich rynków: S&P – 0.32%, NASDAQ -0.13%.

Giełdowe spadki wywołane były po części słabymi danymi publikowanymi przez BBVA, BP i UBS. Należy jednak przyznać, że słowna interwencja Mario Draghi’ego z zeszłego czwartku, na relatywnie długi okres dostarczyła rynkom pozytywnego natchnienia do zakupów. Czerwień na parkietach wskazuje jednak, że coraz szersza rzesza inwestorów zaczyna wątpić, czy za słowami szefa EBC pójdą czyny. 

Nawet publikacja dobrych danych z USA nie wywołała dodatkowej fali zakupów. Indeks Chicago PMI wzrósł do 53.7 pkt w lipcu (52.9 w czerwcu), indeks zaufania konsumentów Conference Board wzrósł do 65.9 pkt (poprzednio 62.7 po korekcie), a indeks cen nieruchomości w największych metropoliach CaseSchiller20 wzrósł w maju o 0.9% m/m (kolejny dowód na powolne odradzanie się rynku nieruchomości w USA). 

Brak reakcji na pozytywne dane makroekonomiczne oraz brak kierunku na EURUSD dowodzi, że inwestorzy naprawdę czekają z napięciem, ale i lekkim niedowierzaniem na propozycje rozwiązań z Europejskiego Banku Centralnego.

Zanim dowiemy się czy Mario Draghi blefował, czy po prostu przygotowywał rynek na wprowadzenie konkretnego planu naprawczego, w środę poznamy kolejne istotne dane z rynku USA. O 16 nastąpi publikacja ISM Manufacturing Report (prognoza: 50.4, poprzednio 49.7), a o 20.15 poznamy wynik dwudniowego spotkania FOMC, czyli decyzję dotyczącą stóp procentowych w Stanach oraz ewentualne informacje na temat czasu i formy potencjalnego QE3. A potem pozostaje już tylko odliczanie czasu do czwartkowych komunikatów z EBC.

Maciej Jędrzejak