Po fatalnym raporcie z rynku pracy w USA i indeksie ISM dla przemysłu, odnotowując przez euro/dolara nowe minimum na poziomie 1,2286, wśród inwestorów wzmogły się nadzieję na kolejne luzowanie ilościowe ze strony Fed. W poniedziałek od rana wspólna waluta konsolidowała się przy poziomie 1,24. Pierwsze godziny sesji w USA przyniosły natomiast silniejszy ruch w kierunku 1,25. 

W poniedziałek przed południem opublikowano wskaźnik obrazujący nastroje wśród inwestorów w strefie euro. Pomimo, iż czerwcowy indeks Sentix okazał się lekko lepszy od oczekiwanego (-28,9 pkt wobec prognoz na poziomie -29,5 pkt i -24,5 pkt w maju) nie poprawił znacząco nastrojów na rynku, choć zapewne po części przyczynił się do stabilizacji notowań głównej pary walutowej. Niemniej warto zaznaczyć, iż wypadł on najsłabiej od trzech lat.

Nie bez znaczenia dla nastrojów pozostawała też informacja, iż Portugalia pomyślnie przeszła czwartą kwartalną ocenę postępów we wprowadzaniu w życie warunków międzynarodowych programów pomocowych. Jak zapewnił minister finansów Victora Gaspara, mimo ryzyka wzrostu bezrobocia, Lizbona będzie nadal skupiać się na osiągnięciu celów wyznaczonych przez program, w tym redukcji deficytu budżetowego do 4,5% PKB w 2012 roku.

Dodatkowo zmienność na rynku ograniczał w poniedziałek fakt, iż przez dwa pierwsze dni tygodnia świętuje londyńskie City (z okazji 60-tej rocznicy panowania Królowej Elżbiety II) skąd napływa na rynek większość zleceń, na środę zaplanowane jest decyzyjne posiedzenie EBC, zaś na czwartek wystąpienie szefa Fed Bena Bernanke przed połączonymi komisjami Kongresu (ważne w kontekście rosnących spekulacji na temat QE3).

W rezultacie do otwarcia sesji w USA kurs EUR/USD sukcesywnie oddalał się od tegorocznego dołka. Aprecjacja euro przyspieszyła po południu, po słowach ministra finansów Kanady J. Flaherty, który zapytany o stanowisko na szczyt G20 zaplanowany na 18-19 czerwca, ujawnił, że kwestia Europy będzie przedmiotem wtorkowej, nieformalnej dyskusji telefonicznej w gronie państw G-7. Widać zatem, że obecna sytuacja jest przedmiotem dużej troski polityków (nie tylko europejskich) i uzasadnia nasilające się spekulacje na temat podjęcia przez banki centralne możliwych działań.

Uspokojenie widać również na rynku akcji. Indeksy na Wall Street rozpoczęły dzień na zielono. Jednakże utrzymujące się obawy o spowolnienie gospodarki globalnej pozwoliły zakończyć sesję jedynie w neutralnych nastrojach. Inwestorzy czekali wczoraj na kolejne dane z USA. Zamówienia w przemyśle nieoczekiwanie spadły w kwietniu (drugi miesiąc z rzędu) o 0,6% wobec 2,1% w marcu. W prognozach zakładano zaś 0,2% ich wzrost. W rezultacie indeks Dow Jones stracił na zamknięciu 0,14%, S&P zyskał zaledwie 0,01%, a Nasdaq 0,46%. Na parkiecie nadal odczuwa się sporą niepewności.

Od piątku, poniżej psychologicznej bariery 100 USD utrzymuje się natomiast cena ropy w Londynie. Jeszcze w lutym za baryłkę płacono ponad 125 USD. Obawy, że gospodarki Chin i USA spowalniają spychają ceny tego surowca na coraz niższe poziomy (szkoda, że tak słabo widać to na stacjach benzynowych), gdyż rośnie ryzyko spadku popytu na paliwa. Pesymizm na rynku spotęgowały raporty dotyczące chińskiego sektora przemysłowego, które potwierdziły, że gospodarka Kraju Państwa Środka spowalnia. Indeks PMI NBS spadł do 50,4 pkt z 53,3 pkt w kwietniu i okazał się istotnie niższy od oczekiwanego, zaś ostateczny odczyt wskaźnika PMI HSBC został zrewidowany w dół do 48,4 pkt z 49,3 pkt w kwietniu.

Coraz niższa cena ropy deprecjonująco wpływa na rosyjskiego rubla. Od minimum z 28 lutego na poziomie 28,84 kurs USD/RUB wzrósł do dzisiaj o blisko 18%. W tym samym czasie para EUR/RUB aprecjonowała o 9%. W relacji do waluty amerykańskiej rosyjski rubel osiągnął najniższy poziom od 2009 roku, na co spory wpływ miał też obecny kryzys w Europie nasilający ucieczkę do walut ryzykownych. Jeśli kurs USD/RUB zdoła przełamać opór na poziomie 34,0 w niedługim czasie możemy zobaczyć test historycznego szczytu na wysokości 36,5. 

Poniedziałkowe ustabilizowanie nastrojów na rynku głównej pary walutowej znalazło pozytywne odzwierciedlenie w notowaniach złotego. Kurs EUR/PLN który jeszcze w niedzielę w nocy testował 4,42 w ciągu wczorajszej sesji spadł poniżej wsparcia na 4,40. Obecnie jest jeszcze zbyt wcześnie, aby mówić o spadku ryzyka dalszej deprecjacji PLN, ale warto zauważyć, że zejście euro poniżej 4,3750 PLN będzie oznaczało powrót do konsolidacji 4,33-4,3750 PLN. Wówczas scenariusz testu 4,50 PLN krótkoterminowo się oddali. Dzisiaj rozpoczyna się posiedzenie RPP. Jutrzejsza decyzja (rynek zakłada pozostawienie stóp na niezmienionym poziomie) zapewne nie wpłynie na notowania złotego, który nadal pozostawać będzie głównie pod wpływem zmian nastrojów na rynku globalnym.

Joanna Bachert