W istocie obok rozczarowujących wieści z Chin, zwłaszcza dla rynków surowcowych, cieniem na giełdach kładła się również przecena euro na tle dolara a w przypadku GPW osłabienie złotego wobec amerykańskiej waluty. Razem dało to mieszankę sprzyjającą ucieczce od ryzyka, którą w środkowej fazie sesji przerwała informacja, iż Komisja Europejska sygnalizuje potrzebę rekapitalizacji banków regionu ze środków przeznaczonych na stabilizację finansów w Unii Europejskiej. 

Jak wielokrotnie wcześniej bywało impuls wzrostowy oparty o mało konkretne zapowiedzi nie stał się bazą do poważniejszych zwyżek cen na rynkach akcji a zignorowanie doniesienia przez Wall Street spowodowało, iż w końcówce dnia najważniejsza była słaba postawa wspólnej waluty oraz spadki cen akcji w USA, które przesądziły o przecenach w Europie. W Warszawie dało to zamknięcie WIG20 na poziomie 2072 pkt., czyli ledwie trzy punkty niżej od otwarcia.

Dzięki minimalnej różnicy pomiędzy otwarciem i zamknięciem oraz relatywnie dynamicznych wahaniach w trakcie dnia owocem technicznym sesji jest świeca na wykresie indeksu WIG20, która sygnalizuje równowagę pomiędzy podażą a popytem. Mimo blisko procentowej przeceny najważniejszym wydarzeniem ostatnich dni pozostają obrona przez indeks rejonu 2018-2000 pkt. oraz przełamanie linii majowego trendu spadkowego, które łącznie dają wskazanie, iż rynek dojrzał do korekty przeszło 7-procentowej straty poniesionej w maju.

Uwzględniając nastroje na rynkach otoczenia trudno od GPW oczekiwać prostego scenariusza wzrostowego. Jednak po wtorkowym przesileniu na linii trendu spadkowego z rynku spadł jeden z argumentów, który nie pozwalał stronie popytowej grać scenariusza korekcyjnego. W efekcie po okresie spoglądania w kierunku wsparć gracze oceniający rynek przez pryzmat wykresu WIG20 mogą szukać oporów, z których pierwszy zalega w rejonie 2100 pkt. a kolejne w okolicach 2150 pkt. 

Adam Stańczak