Wyprzedaż polskiej waluty, podobnie jak innych walut krajów zaliczanych do rynków wschodzących, podyktowana jest wzrostem awersji do ryzyka na rynkach globalnych. Rynki obawiają się o sytuację hiszpańskiego sektora bankowego, ignorując jednocześnie pozytywne wieści płynące z Grecji.

Rynki obawiają się, że przeżywająca trudności Hiszpania nie będzie miała dostatecznych środków, żeby wesprzeć znajdujący się w równie trudnej sytuacji swój sektor bankowy. O tym jak duży jest to strach doskonale świadczy zachowanie rynku długu. Rentowność 5-letnich obligacji tego kraju sięgnęła 6%, a 10-letnich obligacji przekroczyła 6,6%. Obawy te są na tyle duże, że jednocześnie ignorowane są kolejne sondaże z Grecji, które wskazują na potencjalną wygraną w wyborach proreformatorskiej Nowej Demokracji.

Złoty obecnie pozostaje pod wyłącznym wpływem nastrojów na rynkach globalnych. W tym pod dużym wpływem notowań EUR/USD, które wczoraj przełamały psychologiczne wsparcie na poziomie 1,25, spadając dziś do 1,2434 dolara (najniższy poziom od 2010 roku). Sytuacja ta nie ulegnie zmianie w drugiej połowie dnia.
Sytuacja techniczna na wykresie USD/PLN i EUR/PLN wskazuje na przewagę strony popytowej, dlatego nie można wykluczyć jeszcze pogłębienia przeceny polskiej waluty. W przypadku tej pierwszej pary najbliższe opory to 3,5267 i 3,5445 zł. Dla euro takimi samymi barierami są poziomy 4,3943, 4,3991 i 4,40 zl. W obu przypadkach pokonanie skrajnych poziomów będzie wymagać pojawienia się nowych impulsów. Bez tego ich bliskość może zostać wykorzystana do zamykania długich pozycji w walutach.

Marcin R. Kiepas