Tymczasem dzisiejsze spotkanie może postawić fundamenty pod inne istotne działania, jak chociażby finansowanie projektów infrastrukturalnych z Europejskiego Banku Inwestycyjnego i funduszy unijnych.

Pesymizm na rynku jest jednak dość duży. Po części wpłynęły na to informacje, jakoby podczas ostatnich prac w tzw. grupach roboczych Eurogrupy uzgodniono, iż należy przygotować tzw. plany awaryjne na wypadek opuszczenia strefy euro przez Grecję. Dodano też przy tym, iż nawet w takiej sytuacji kraj ten powinien mieć zapewnione wsparcie ze strony Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego – pomału dotykamy, zatem kwestii jaką jest tzw. finansowanie Grecji po rezygnacji tego kraju z euro. Jest oczywiste, iż będzie to konieczne aby zapobiec politycznemu przewrotowi i gospodarczemu chaosowi w tym kraju. Ile to może kosztować? Trudno powiedzieć. Miejmy nadzieję, że tzw. Grexit nie nastąpi jednak szybko.

Nie można wykluczyć, iż w krótkim terminie zmienić to mogą dopiero jutrzejsze odczyty indeksów PMI ze strefy euro i niemieckiego IFO – oczywiście, jeżeli będą lepsze od rynkowych założeń. Nie zapominajmy też o tym, iż w nocy czeka nas też publikacja PMI z Chin o godz. 4:30. 

Sytuacja techniczna pokazuje, iż obserwowane w ostatnich godzinach odbicie z okolic 1,2615 nie wytrzymało próby czasu – udało się podejść do 1,2687, ale później szybko zawróciliśmy w dół. W efekcie rynek spadł poniżej 1,26. To pokazuje jak słaby jest rynek. Kolejna mocna strefa wsparć to dopiero okolice 1,2350-1,2450 z maja i czerwca 2010 r. Czy jednak aż tak głęboko zejdziemy? W przypadku prób odbicia bardzo mocny opór to strefa 1,2615-40.