Połączeniu firm petrochemicznych poświęcony będzie odbywający się dzisiaj panel „Konsolidacje kapitałowe – szansa na wzmocnienie Polski na mapie gospodarczej Europy”. Otworzy go wystąpienie prezesa PKN Orlen Daniela Obajtka.

Na przykładzie konsolidacji, jaką w ciągu ostatniej dekady obserwowaliśmy w sektorze elektroenergetycznym, można wykazać, że fuzje zdecydowanie są w stanie wzmacniać potencjał kapitałowy przedsiębiorstw i ułatwić inwestycje. Na naszych oczach z dziesiątek lokalnych spółek powstały koncerny takie jak PGE, Enea, Tauron i Energa. Jednak chociaż ich scalanie rozpoczęło się ponad 10 lat temu, wciąż mówi się, że w sensie funkcjonalnym nie zostało dokończone. Tymczasem ostateczny efekt połączeń zależy od tego, czy konsolidacja ma realny charakter biznesowy i pozwala wykorzystać efekty synergii, czy tylko chodzi o uzyskanie kontroli kapitałowej, co jest łatwiejsze, ale w praktyce oznacza tylko przekładanie akcji z jednego portfela do drugiego.

To, jak daleko ma pójść przyszła koncentracja w sektorze paliwowym, jest ostatnio coraz częstszym tematem dyskusji. Ze względu na obawy części pracowników Lotosu i pomorskich samorządowców prezes Orlenu zaznaczył niedawno, że nie ma zamiaru obniżać znaczenia Wybrzeża, a intencją PKN jest, aby gdańska spółka nadal płaciła podatki lokalnie i była filarem budowy społecznej odpowiedzialności biznesu w tym regionie. Jednak analitycy giełdowi wskazują, że tylko pełna integracja ma sens, ponieważ efekty synergii będą możliwe do osiągnięcia po połączeniu operacyjnym spółek m.in. w zakresie logistyki, planowania produkcji czy szeroko rozumianych zakupów.

Dzięki sprawnemu zarządzaniu konsolidowane podmioty mogą wyrastać na lokalne czempiony. Jako przykład takiej udanej operacji wskazuje się MOL, który połączył dziewięć spółek naftowych i gazowych, co dało mu stabilną sytuację na węgierskim rynku i potencjał do rozwoju za granicą. Narodowymi koncernami są również francuski Total, OMV czy Repsol.

Na jakim etapie są przygotowania do przejęcia Lotosu przez Orlen? Trwa właśnie badanie sytuacji tego drugiego, czyli tzw. due-diligence. Jak pisał niedawno DGP, Orlen przesłał już do Brukseli zestaw analiz, które mają przekonać organy antymonopolowe, że koncentracja nie naruszy zasad konkurencji na polskim rynku i nie doprowadzi do podwyżek cen. To jednak tylko jeden z wielu elementów całej układanki. Kolejnym krokiem będzie kupno kontrolnego pakietu akcji Lotosu (53,19 proc. udziałów pozostaje w rękach Skarbu Państwa). Do tego potrzebne będą jednak zmiany w ustawie – mamy bowiem w Polsce przepisy o niezbywalności akcji Lotosu. Kolejnym etapem będzie ogłoszenie wezwania giełdowego na akcje Lotosu przez Orlen. W przyszłości zostałyby one skonwertowane na akcje Orlenu.

Czy przejęcie Lotosu ułatwiłoby Orlenowi ekspansję zagraniczną? Zdecydowanie. Jednak o jej sukcesie oprócz siły kapitałowej koncernu decyduje wiele dodatkowych czynników. Mogliśmy się o tym przekonać choćby na przykładzie rafinerii Możejki. PKN Orlen przejął ją w 2006 r. – miała być szansą dla Polski na zdobycie silnej pozycji na rynku naftowym w basenie Morza Bałtyckiego. Dwa lata później rozpoczął się spór ze stroną litewską, którego osią był transport paliw z rafinerii. Dopiero niedawno udało się podpisać porozumienie kończące dziesięcioletnią batalię.